Tomasz Nałęcz, który wkrótce ma doradzać prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, niedawny "marsz pamięci", na którego czele szedł Jarosław Kaczyński, zestawił z nazizmem. "Wiadomo, kto w Europie zaczął mącić ludzkie umysły posługując się pochodnią, światłem, dźwiękiem, nienawiścią, skrajną emocją - to jest niestety narodowy socjalizm" - przekonywał były kandydat na urząd prezydenta.
Reklama
Nałęcz komentował także słowa szefa PiS o tym, że Polska stanowi "kondominium rosyjsko-niemieckie". "Ja sobie tłumaczę takie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem wypowiedzi wyłącznie traumą żałobną. To są sformułowania, które ubliżają inteligencji przeciętnego człowieka" - mówił.
"Żałosną próbą detronizowania bohaterów" Sierpnia '80 nazwał także to, co Jarosław Kaczyński mówił o roli swojego brata w wydarzeniach sprzed 30 lat.
"Jak to się zderzy z elementarną wiedzą o Sierpniu, to wygląda żałośnie. Prezes Kaczyński jest człowiekiem naprawdę inteligentnym, naprawdę sprawnym, jeśli popełnia takie szkolne błędy, nie potrafi dodać dwa do dwóch, żeby mu cztery nie wyszło, to znaczy, że jest jakaś superprzyczyna" - stwierdził.