Ja poznałem dawno, dawno Bartka Arłukowicza, dlatego chcę do niego zaapelować: Bartoszu, naprawdę, byłeś empatycznym lekarzem, który wiedział, jakie są ciężkie warunki, jak się leczy dzieci. Poszedłeś do Platformy, co się z Tobą stało, że ty wczoraj zamiast zająć się rzeczywiście naprawą sytuacji, atakujesz opozycję? Tracisz czas. Masz jeszcze 6 dni. W Polsce dzieci muszą być leczone - zwrócił się do ministra zdrowia Adam Hofman nawiązując do ultimatum ze strony PiS i groźby wniosku o wotum nieufności.

Zdaniem rzecznika PiS, to że znalazły się ostatecznie pieniądze na Instytut Matki i Dziecka, to nie wszystko.

Jest jeszcze Centrum Zdrowia Dziecka, jest onkologia w Chorzowie, jest kilkadziesiąt innych szpitali, które nie tylko dzieci, ale także w ogóle pacjentów na zaplanowane zabiegi przestały przyjmować. Rząd ma narzędzia, może to zrobić. Ja nie przyjmuję tłumaczenia, że jakiś system, że jakiś NFZ-et, że jakiś kontrakt... Jak to nie działa, to trzeba to wywalić. System, który doprowadza do tego, że nie można leczyć dzieci jest po prostu do chrzanu, nie nadaje się - stwierdził rzecznik PiS. 

To już nie jest polityka, ja mam dzieci, Arłukowicz ma dzieci, pan ma dzieci. To jest w ogóle nie do przyjęcia, że może być w kraju, w centrum Unii Europejskiej, kraju, który mówi o standardach demokratycznych, sytuacja, w której dzieci są odsyłane do domu. To się nie mieści w głowie i tego być nie może. Nie ma zgody - dodał Hofman. 

Tymczasem jak podaje Radio Zet Bartosz Arłukowicz ma nowy problem na głowie. Minister zdrowia jest zaskoczony informacją o wstrzymaniu przyjęć w Instytucie Reumatologii od 3 grudnia.

Pan dyrektor od sierpnia zwraca się pismami do ministra zdrowia o to, aby przyznać mu wielotysięczną premię za zarządzanie Instytutem. Widzę tu pewną rozbieżność - skomentował Arłukowicz.

Minister po raz kolejny ostro uderzył w Jarosława Kaczyńskiego

>>> Arłukowicz: Kaczyński używa dzieci jako oręża politycznego

Może bawić się profesorem Glińskim, ale nie pozwolę na to, żeby w politycznej grze bawił się polskimi pacjentami - powiedział Arłukowicz w Radiu ZET.

Przypomniał również czasy, kiedy to Jarosław Kaczyński był premierem.

Prezes miał dwa lata na rozwiązanie NFZ i naprawę sytuacji. Negocjacje prowadził tak, że wysyłał lekarzy w kamasze, zagłuszał pielęgniarki, a dziś grozi ludziom więzieniem za in vitro. Ten sposób myślenia jest mi daleki - stwierdził minister.