Minister powiedział o tym w czwartek, w swym felietonie "Głos Polski", nadawanym co tydzień w Radiu Maryja i Telewizji Trwam. Jak zaznaczył, zmiany personalne w wojsku są rzeczą naturalną – ze stanowisk odchodzi i obejmuje je co roku kilkuset oficerów.
- mówił minister.
Macierewicz podkreślił, że "to była zła zmiana tworząca z jednolitego systemu dowodzenia system, w którym było trzech głównych decydentów w armii o kompetencjach zachodzących na siebie".
- argumentował.
Zwrócił też uwagę, że dla armii, której obowiązkiem, zgodnie z konstytucją, jest obrona ojczyzny, integralności i niepodległości, jest to sytuacja stanowiąca zagrożenie, ale także demoralizująca żołnierzy i dowódców.
Szef MON podkreślił, że w związku z taką sytuacją konieczne było przygotowanie nowej ustawy o systemie kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi Rzeczypospolitej Polskiej, która została przekazana do konsultacji rządowych pod koniec 2016 r. Wyraził nadzieję, że w ciągu najbliższych miesięcy ustawa zostanie uchwalona przez Sejm.
Zapewnił, że oficerowie, którzy objęli odpowiedzialne stanowiska w armii, nie tylko są doświadczonymi żołnierzami, ale "nie byli uwikłani w zależności i odpowiedzialności sprawiające, że mogliby mieć konflikt w związku z koniecznością kształtowania nowej, prawidłowej, funkcjonalnej i gwarantującej bezpieczeństwo struktury dowodzenia armią polską.
W wyniku przeprowadzonych ostatnio zmian personalnych dowódcą generalnym rodzajów sił zbrojnych został gen. dyw. Jarosław Mika, dowódcą operacyjnym sił zbrojnych – gen. dyw. Sławomir Wojciechowski, szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego - gen. broni Leszek Surawski, a dowódcą nowego rodzaju sił zbrojnych, Wojsk Obrony Terytorialnej – gen. bryg, Wisław Kukuła.