Podkreślił równocześnie, że na Marsz Niepodległości przyszły m.in. rodziny, które świętowały odzyskanie niepodległości przez Polskę. W ten sześćdziesięciotysięczny tłum weszła grupka, bodajże ośmiu - w mojej ocenie – prowokatorów, którzy rozwinęli transparenty, banery z treściami faszystowskimi - powiedział minister.

Zapewnił, że "policja już ich namierza". W najbliższych dniach, jestem przekonany, będą pierwsze zatrzymania - powiedział.

Warszawska prokuratura prowadzi śledztwo ws. publicznego propagowania faszyzmu lub nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym czy rasowym podczas Marszu Niepodległości. W grudniu powołana została w komendzie stołecznej policji specjalna grupa śledcza, mająca ustalić tożsamość osób, które podczas Marszu używały haseł i transparentów mających charakter "mowy nienawiści". Do wszystkich komend wojewódzkich policji w kraju - w celu ustalenia tożsamości - rozesłano wizerunki 8 osób.

11 listopada pod hasłem "My chcemy Boga" ulicami Warszawy w Marszu Niepodległości przeszło - jak szacuje policja - ok. 60 tys. osób. Uczestnicy demonstracji, oprócz polskich flag, nieśli także transparenty, na których widniały np. hasła: "Wszyscy różni, wszyscy biali" czy "Europa tylko dla białych". Pojawiły się także doniesienia o wykrzykiwaniu haseł takich jak "Sieg Heil", "Biała siła", "Żydzi won z Polski" i "Usunąć żydostwo z władzy".

Do prokuratury trafiły zawiadomienia dotyczące organizatorów marszu i osób niosących te transparenty. W zawiadomieniach wskazywano na propagowanie faszyzmu i nawoływanie do nienawiści na tle rasowym.

Brudziński odniósł się również do sprawy "obchodów" 128 rocznicy urodzin Adolfa Hitlera w lesie nieopodal Wodzisławia Śląskiego, którą ujawnił "Superwizjer" TVN24.

Trzeba być skończonym - przepraszam za te słowa - idiotą, aby dzisiaj w Polsce ubierać się w mundur SS-manna, aby następnie gdzieś w krzakach, w lesie świętować urodziny Hitlera, przywódcy niemieckiego hitleryzmu, niemieckiego nazizmu - podkreślił minister.

Jak dodał, w Polsce takie zachowanie to margines. Jego zdaniem politycy, którzy to podważają, szkodzą Polsce "w wymiarze wizerunkowym".

W tej sprawie ABW na polecenie gliwickiej prokuratury zatrzymała sześć osób. Pięć z nich usłyszało już zarzuty dotyczące propagowania nazistowskiego ustroju.