Dziennik Gazeta Prawana logo

"Były kalendarzyki małżeńskie, teraz będą kalendarzyki handlowe". Polityczne za i przeciw ws. zakazu handlu w niedziele

11 marca 2018, 15:04
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
sklep 1
sklep 1/Shutterstock
Politycy PO i Nowoczesnej deklarują, że po przejęciu władzy zniosą zakaz handlu w niedziele. PiS go broni i wskazuje na problem ludzi zmuszanych do pracy w ten dzień. PSL twierdzi, że te sprawy powinna regulować ekonomia, a Kukiz'15 chce zapytać o to Polaków w referendum.

Ustawa ograniczająca handel w niedziele obowiązuje od 1 marca 2018 roku. Zgodnie z nowym prawem w każdym miesiącu br. dwie niedziele będą handlowe - pierwsza i ostatnia. Ustawa przewiduje katalog 32 wyłączeń, np. to, że sklep może być czynny w niedziele, jeśli za ladą stoi jego właściciel. Ponadto zakaz nie będzie obowiązywał m.in.: w piekarniach, cukierniach, lodziarniach, na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w handlu kwiatami, wiązankami, wieńcami i zniczami przy cmentarzach, w zakładach pogrzebowych, w sklepach z pamiątkami, w sklepach z prasą, biletami komunikacji miejskiej, wyrobami tytoniowymi, kuponami gier losowych i zakładów wzajemnych, placówkach pocztowych.

Według Bartosza Arłukowicza (PO) ustawa zakazująca handlu w niedziele to emanacja "PiS-owskiej mentalności do urządzania życia Polakom. - - zaznaczył polityk w niedzielnej "Kawie na ławę" na antenie TVN24.

Arłukowicz porównał zakaz handlu w niedziele do "Misia" Stanisława Barei, w którym ekspedientka w kiosku informuje klientów o tym, że sprzedaje w nim mięso. - - dodał.

Przedstawiciel Platformy ocenił, że zakaz handlu w ostatnim dniu tygodnia przełoży się na straty, jakie poniosą sklepy utrzymujące się z handlu przygranicznego. Podkreślił m.in., że nasi zachodni sąsiedzi zostawiają w takich punktach 15 mld zł rocznie.

Były kalendarzyki małżeńskie, teraz będą kalendarzyki handlowe

Wtórował mu Witold Zembaczyński z Nowoczesnej, który również zapowiedział, że jego partia przywróci możliwość handlu w niedziele.

- powiedział. Dodał, że PiS "lubuje się we wprowadzaniu wszelkiego rodzajów zakazów". - - wskazał.

Jego szefowa Katarzyna Lubnauer na Twitterze napisała z kolei, że "kiedyś funkcjonowały kalendarzyki małżeńskie, teraz PiS zmusza nas do posiadania kalendarzyków handlowych".

Według Zembaczyńskiego PiS wycofa się w ustawy ograniczającej handel w niedziele, bo jest ona "nie do utrzymania".

Politykom PO i Nowoczesnej ripostował wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki oraz Paweł Mucha z Kancelarii Prezydenta.

Jaki zwrócił uwagę, że nie jest prawdą, że obecnie każdy ma prawo wyboru spędzania niedziel tak jak chce. Wskazał głównie na pracowników handlu, którzy często "zmuszani są do pracy w niedzielę". Polityk przyznał, że gdyby na tę sprawę patrzeć tylko z punktu widzenia konsumenta - to wolałby, żeby sklepy w niedziele były otwarte. - - powiedział.

Jaki pytał też przedstawiciela PO, czy uważa za nienormalne takie państwa jak Niemcy, Belgia, Francja, Austria, czy Holandia, gdzie obowiązuje pełny zakaz handlu w niedziele, bądź jest on mocno ograniczony.

Wiceminister przypomniał, że podobna dyskusja towarzyszyła ustanowieniu święta Trzech Króli dniem wolnym od pracy. Wskazał, że mówiono wtedy m.in. o tym, że polska gospodarka upadnie. -- podkreślił.

Reprezentant Kancelarii Prezydenta przypomniał, że pod obywatelskim projektem ustawy ws. zakazu handlu w niedziele przygotowanym przez Solidarność podpisało się kilkaset tysięcy pracowników handlu, których w sumie jest ponad milion.

Mucha ocenił, że zakaz handlu w niedziele obowiązujący w dużych sieciach powinien pomóc małym przedsiębiorcom, również tym prowadzącym swoje biznesy przy granicy. - - zaznaczył.

Minister podkreślił, że 11 marca to pierwsza niedziela z zakazem handlu. - - dodał.

fee6d920-0cf0-4d4c-8355-28ce6ddd621

Kukiz'15 chce referendum, a PSL?

Agnieszka Ścigaj z Kukiz'15, powiedziała, że sprawa ograniczeń w handlu jest bardzo poważną sprawą, gdyż dotyka zarówno konsumentów, przedsiębiorców jak i pracowników. Przyznała, że na początku uważała, że wprowadzenie zakazu handlu w niedziele jest bez sensu. Zmieniła zdanie po spotkaniach ze związkami zawodowymi i przedstawicielami małego handlu. - - podkreśliła.

Jej zdaniem, pierwotny projekt bronił pracowników przed zmuszaniem ich do pracy w niedziele, a także pomagał małym przedsiębiorcom. Dodała, że uchwalona przez Sejm ustawa "wyrzuciła te cele do kosza" m.in. przez to, że obowiązuje w niej ponad 30 wyjątków od zakazu handlu.

Ścigaj oceniła, że kwestia handlu w niedziele mogłaby być jednym z pytań w referendum, które planuje przeprowadzić prezydent.

Przedstawiciel PSL Piotr Zgorzelski przypomniał, że jego klub wstrzymał się od głosu ws. handlu w niedziele. Dodał, że o tym, czy można handlować, czy nie powinna decydować ekonomia. Podkreślił, że trzeba będzie zwrócić uwagę, jak zakaz handlu wpłynie na PIT, CIT, dochody sklepikarzy oraz osoby pracujące w sklepach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj