Dziennik Gazeta Prawana logo

Łyżwiński głoduje, w więzieniu się nie martwią

5 listopada 2007, 23:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Poseł Łyżwiński jeszcze niedawno był ważną figurą w Samoobronie. Teraz siedzi w łódzkim areszcie i głoduje. Jednak Służba Więzienna jest spokojna. "Takie głodówki trwają zazwyczaj do trzech dni" - mówi dziennikowi.pl major Jarosław Góra. Ale zapewnia, że jak trzeba będzie, to poseł dostanie kroplówkę.

Poseł nie zjadł wczoraj obiadu i kolacji, a dzisiaj śniadania. Ale rzecznik łódzkiej Służby Więziennej major Jarosław Góra uspokaja. Mówi dziennikowi.pl, że jeszcze nie było takiej sytuacji, by któregoś z aresztantów trzeba było dokarmiać. "To tylko demonstracja posła" - nie ma wątpliwości major Góra.

A co jeśli Łyżwiński zagalopuje się w swoim proteście i zostanie z niego tylko skóra i kości? Major Góra tłumaczy, że jeśli stan aresztanta będzie zagrażał jego zdrowiu, wtedy poseł może być odżywiany na przykład kroplówką. "Zanim jednak zostałby do niej podłączony, potrzebne byłyby dwie niezależne opinie lekarskie" - podkreśla Jarosław Góra.

Poseł głoduje od wczoraj, jednak według radia RMF, wydał dziś 200 złotych w więziennym sklepiku. Nie wiadomo jednak, czy kupił jakieś przekąski.

Dlaczego Łyżwiński nie przyjmuje posiłków? Protestuje w ten sposób przeciw swojemu losowi. Żona posła bez ogródek wyznaje, że aresztowanie jej męża to robota ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który w ten sposób chce się pozbyć przeciwnika politycznego. "Mąż głoduje na znak protestu przeciwko ręcznemu sterowaniu prokuraturą i sądem przez ministra Zbigniewa Ziobrę" - tłumaczy Wanda Łyżwińska.

Z kolei adwokat posła żąda, żeby śledztwo w sprawie seksafery przeniesiono z Łodzi do innego miasta. Skarży się, że sąd, przychylając się do wniosku o areszt, nie wziął w ogóle pod uwagę dokumentacji na temat stanu zdrowia Łyżwińskiego. A ta - według mecenasa Wiesława Żurawskiego - dowodzi, że poseł w 1981 roku miał wypadek, w którym ucierpiał jego kręgosłup. I od tego czasu Łyżwiński nie może wykonywać gwałtownych ruchów. Dlatego też nie mógł nikogo zgwałcić - tłumaczy tę skomplikowaną logikę obrońca.

Jednak prokuratura jest pewna swego. Stanisław Łyżwiński ma siedem poważnych zarzutów, w tym zarzut gwałtu i wykorzystywania seksualnego czterech kobiet.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj