Podczas sobotnich uroczystości pogrzebowych Pawła Adamowicza w Bazylice Mariackiej o. Wiśniewski mówił: "Jestem przekonany, że Paweł chce, abym wypowiedział następujące słowa: trzeba skończyć z nienawiścią, trzeba skończyć z nienawistnym językiem, trzeba skończyć z pogardą, trzeba skończyć z bezpodstawnym oskarżaniem innych".

Przekonywał też, że nie można dłużej być obojętnym "na panoszącą się truciznę nienawiści na ulicach, w mediach, w Internecie, w szkołach, parlamencie, a także w Kościele". "Człowiek budujący swoją karierę na kłamstwie, nie może pełnić wysokich funkcji w naszym kraju i będziemy odtąd tego przestrzegać" - podkreślił zakonnik.

W środę w TVN24 Wiśniewski pytany, do kogo kierował te słowa, odpowiedział: "Do wszystkich. Do wszystkich zajmujących aktualnie różne stanowiska". - Przede wszystkim myślałem o przyszłości. Całe to moje przemówienie dotyczyło przyszłości. Jestem, jak wielu ludzi, przerażony. Zbudowaliśmy w Polsce piekiełko - powiedział dominikanin. - Myślę, że po troszę wszyscy za to odpowiadają, ja nie widzę ludzie zupełnie niewinnych.

- W Polsce to nie jest tak, że mamy do czynienia z jednej strony z obozem anielskim, a z drugiej strony z obozem diabelskim - podkreślił. - Naprawdę się boję, że kiedy obecnie rządzący utracą władzę, to będzie jeszcze większe piekiełko.

Dominikanin zauważył, że "nie ma takiej wagi, która by zważyła, kto ile winien, kto za co odpowiada". - Jeżeli sobie powiemy - musimy się najpierw rozliczyć, to oczywiście nigdy się nie rozliczymy, tylko to piekło jeszcze wzrośnie. Ja bym apelował do polityków - postawmy kropkę. Jeżeli ktoś przekroczył prawo to trzeba wyciągać wnioski - powiedział.

O.Wiśniewski zapytany, co by dziś powiedział prezydentowi Andrzejowi Dudzie, odparł: "Bardzo dziękuje za to, co pan powiedział o mnie". Dodał, że Andrzej Duda zrozumiał jego słowa, kiedy komentując sobotnią wypowiedź dominikanina przyznał, że była ona kierowana m.in. do niego. - Za to bym mu podziękował. Dobrze odczytał moją intencje - mówił.

Dopytywany, co by powiedział prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu odparł: "Wstydziłbyś się. Telewizja publiczna jest od tego, żeby kształtować w społeczeństwie te podstawowe wartości. Tam nie może być cienia kłamstwa i manipulacji".

Przyznał także, że "zastanawiał się nad tym, czy nie poprosić o audiencję pana Kaczyńskiego". - Powiedziałbym mu, żeby nie manipulował Kościołem - zadeklarował.

Prezydent Gdańska 13 stycznia został zaatakował nożem w centrum miasta przez 27-letniego Stefana W, który podczas finału WOŚP wtargnął na scenę. Samorządowiec trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie w zeszły poniedziałek po południu zmarł. Pogrzeb prezydenta odbył się w sobotę. W pożegnaniu prezydenta Gdańska wzięły udział tysiące osób, w tym najważniejsze osoby w państwie.