W artykule, jaki ukazał się we wtorek na portalu Politico, szef polskiego rządu przedstawia własną wizję odnowy UE. Ma się ona opierać na pięciu filarach: walce z nierównościami, zwiększaniu innowacji, walce z monopolami i protekcjonizmem gospodarczym, zwiększaniu wydatków i ochronie granic oraz ochronie demokracji.

W przeszłości doświadczaliśmy wielu kryzysów, ale sytuacja, w jakiej znajdujemy się obecnie, jest zdecydowanie najpoważniejsza - brexit, kolejne fale migracji, terroryzm, spowolnienie gospodarcze, zadłużenie publiczne w wielu krajach unijnych - wszystko to wśród obywateli (UE) wywołuje poważne wątpliwości co do przyszłości europejskiego projektu - przekonuje Morawiecki.

Jak dodaje, odpowiedź Brukseli na te kryzysy polegała na centralizacji władzy, zapomnieniu o demokracji, transparentności i odpowiedzialności oraz na lekceważeniu narodowej suwerenności. Podejście takie polski premier nazywa błędnym. Podkreśla, że Europejczycy potrzebują UE, która będzie wrażliwa społecznie, ambitna i innowacyjna, twarda w stosunku do monopoli i protekcjonizmu oraz bezpieczna, a także że musi ona powrócić do swoich korzeni - związku silnych, równych i wolnych narodów.

Jako pierwszy punkt swojego planu premier wskazuje walkę z nierównościami. Przypomina, że w UE nierówności występują nie tylko między obywatelami, ale także krajami, a walkę z tymi nierównościami określa jako jeden z największych sukcesów Wspólnoty. Przekonuje, że potrzebny jest nowy model gospodarczy, który zapewni dynamiczny wzrost gospodarczy w warunkach wolnego rynku i będzie skuteczniej walczyć z nierównościami. To zaś wymaga sprawiedliwego systemu podatkowego i ambitnych programów dla zmniejszenia ubóstwa i rozbijania szklanych sufitów – zwłaszcza dla młodzieży oraz dla małych i średnich przedsiębiorstw.

Drugi punkt to większa innowacyjność. Zdaniem Morawieckiego Europa ucierpiała przez politykę oszczędności i zamiast tego powinna stworzyć ambitny program inwestycji infrastrukturalnych, który stanie się motorem wzrostu gospodarczego i podniesie standard życia w całej Wspólnocie.

UE powinna, jego zdaniem, stać się liderem w zakresie zaawansowanych technologii i przemysłu, a jej strategia innowacji powinna kłaść nacisk na program sztucznej inteligencji, internetu rzeczy, big data i uczenia maszynowego. Postuluje też tworzenie europejskich czempionów, którzy będą zdolni do konkurowania w wymiarze globalnym.

Morawiecki przekonuje, że działania da się sfinansować przez podjęcie "odpowiednich kroków", a zwłaszcza zmniejszenie w Europie luki między VAT i CIT. Przekonuje, że roczna strata z tego tytułu to ok. 300 mld euro, czyli mniej więcej dwa razy tyle, co roczny budżet UE. Nawołuje też do sprawiedliwego opodatkowania gigantów technologicznych.

Dalej szef rządu apeluje o utworzenie "prawdziwego wspólnego rynku", który zapewni firmom swobodę innowacji i świadczenia nowych usług, oraz podjęcie realnej walki z globalnymi i regionalnymi monopolami, także w zakresie internetowych platform i sieci. Proponuje stworzenie instytucji w rodzaju europejskiego Urzędu Antymonopolowego, zwalczającego praktyki naruszające interesy europejskich konsumentów i unijnych gospodarek.

Ocenia, że dla swojego bezpieczeństwa Europa powinna skupić się na innowacjach w sektorze wojskowym oraz radykalnie zwiększyć wydatki na obronę europejskich demokracji przed atakami cybernetycznymi i nowymi formami wojny hybrydowej. Zasadnicze znaczenie ma tu jego zdaniem także utrzymanie racjonalnej polityki migracyjnej. Ochrona granic jest zadaniem rządów poszczególnych państw i chociaż współpraca europejska może być tu pomocna, ta podstawowa zasada nie powinna ulec zmianie - pisze.

Wzywa też do ostrożności wobec wsparcia udzielanego Rosji przez niektóre kraje UE pod pozorem współpracy gospodarczej i przekonuje, że projekty takie jak gazociąg Nord Stream 2, stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego, a w rezultacie dla bezpieczeństwa całej Unii.

Jako ostatni punkt swojego planu Morawiecki wskazuje ochronę demokracji. Zarzuca Brukseli, że traktuje niektóre państwa członkowskie lepiej niż inne, a jej podejście do deficytów budżetowych, pomocy publicznej czy reform instytucjonalnych wydaje się różnić w zależności od krajów, których dotyczy. UE musi zapewnić sprawiedliwe stosowanie zasad wobec wszystkich państw członkowskich - pisze polski premier, oceniając jako niedopuszczalne, by organy UE krytykowały instytucje niektórych krajów za działania, które nie budzą zastrzeżeń gdzie indziej.

Ocenia też, że Bruksela często zdradza brak zrozumienia dla wewnętrznej sytuacji krajów Europy Środkowej i Wschodniej, które przeszły przez piekło II wojny światowej i komunizmu, i zamiast być uczciwym arbitrem unijne instytucje stają się sędziami we własnej sprawie.

Jako odpowiedź na wskazany przez siebie problem Morawiecki wskazuje, że politycy w Brukseli powinni podejmować mniej decyzji, a większą odpowiedzialność należy powierzyć demokratycznie wybranym przedstawicielom państw członkowskich UE. Obecnie Komisja Europejska zbyt łatwo może zignorować głos parlamentów narodowych, nawet jeśli większość rządów UE podziela podobną opinię. Procedury znane jako +żółta+ i +pomarańczowa kartka+ okazały się nieskuteczne. Jeśli obywatele mają mieć realny wpływ na decyzje podejmowane w Brukseli, to musi się zmienić - pisze Morawiecki. Dopiero gdy Europa rzeczywiście stanie się grupą równych i szanujących się wzajemnie państw, nasz kontynent będzie mógł stać się supermocarstwem - konkluduje polski premier w Politico.