W radiowych "Sygnałach dnia" Dworczyk był pytany, na czym polega "Plan B", gdyby prezes NIK Marian Banaś nie podał się do dymisji. W piątek mówił o nim premier Mateusz Morawiecki.

Dziś stan prawny jest taki, że zgodnie z polską konstytucją prezes Najwyższej Izby Kontroli praktycznie może przestać pełnić powierzoną funkcję (tylko) w wyniku własnej decyzji - zaznaczył szef KPRM. Gdyby do niej nie doszło, a wiemy, że takie apele były formułowane, wydaje się, że będzie trudno znaleźć inną drogę prawną poza zmianą ustawy zasadniczej - podkreślił. Zapewne są analizowane inne rozwiązania, ale wydaje się, że ta droga o której powiedziałem jest najbardziej oczywista w tej sytuacji - dodał minister.

Przyznał, że "ze strony opozycji nie ma zainteresowania w ogóle w podjęciu dyskusji na ten temat, żeby ten problem rozwiązać". Jak ocenił Dworczyk, działania opozycji nacechowane są hipokryzją. Zwrócił uwagę, że gdy w 2015 roku prokuratura wniosła akt oskarżenia w sprawie ówczesnego prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego "opozycja nie podnosiła takiego larum jak dzisiaj, gdy mamy do czynienia z inną sytuacją".

Dworczyk dodał, że nie zapoznał się z raportem CBA na temat Mariana Banasia, ale - jak dodał - "osoby które go czytały mówią, że są przesłanki, aby pan prezes odszedł z zajmowanego stanowiska". Mam nadzieję, że pan prezes Banaś podejmie decyzję o odejściu ze sprawowanego urzędu, a jeżeli by do tego nie doszło, liczymy na ponadpartyjną współpracę, żeby tę sprawę rozwiązać - mówił minister.

Pytany, czy ewentualna zmiana prawna nie osłabi niezależności prezesa NIK, niezbędnej, by mógł skutecznie wykonywać swoje obowiązki szef KPRM zapewnił, że ewentualne nowe rozwiązania prawne "powinny absolutnie gwarantować niezawisłość prezesowi NIK".

Gdybyśmy myśleli o takim rozwiązaniu jak wprowadzenie możliwości odwołania szefa NIK kwalifikowaną większością głosów przez Sejm, wydaje się, że to zabezpiecza jednak przez jakimiś politycznymi atakami - przekonywał szef KPRM. Zwrócił uwagę, że w spolaryzowanym Sejmie uzyskanie większości kwalifikowanej (dwóch trzecich) jest trudne.

We wrześniu TVN w programie "Superwizjer" podał, że Marian Banaś wpisał do oświadczenia majątkowego m.in. kamienicę w Krakowie, gdzie mieścił się pensjonat oferujący pokoje na godziny, i że wynajem kamienicy o powierzchni 400 mkw. i dwóch mniejszych, miał przynosić rocznie 65,7 tys. zł dochodu. Według "Superwizjera" Banaś zaniżył w oświadczeniach dochody z wynajmu kamienicy w Krakowie, mowa była także o powiązaniach ze stręczycielami.

Pod koniec września Banaś udał się na urlop bezpłatny do czasu zakończenia postępowania kontrolnego CBA w sprawie jego oświadczeń majątkowych. Szef NIK oświadczył też wówczas, że nie zarządzał pokazanym w materiale "Superwizjera" hotelem, obecnie nie jest właścicielem nieruchomości, a materiał TVN odbiera, „jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia". Pozwał TVN i autora materiału Bertolda Kittela, żądając przeprosin, sprostowania i wpłaty na cel społeczny.

Prezes NIK, który w ubiegłą środę uczestniczył w posiedzeniu sejmowej Komisji ds. Kontroli Państwowej, opiniującej wnioski o powołanie dwóch wiceprezesów Izby, oświadczył, że "ze spokojem" oczekuje zakończenia procedur podjętych przez urzędy państwowe w sprawie jego oświadczeń majątkowych.

W czwartek z Banasiem spotkali się prezes partii Jarosław Kaczyński i wiceprezes PiS, szef MSWiA Mariusz Kamiński. Jak poinformowała rzeczniczka PiS Anita Czerwińska, wyrazili oni oczekiwanie podania się przez szefa NIK do dymisji.

CBA poinformowało w piątek po południu, że rano tego dnia skierowało do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Banasia. Zawiadomienie jest wynikiem przeprowadzonej przez CBA kontroli oświadczeń majątkowych obecnego prezesa NIK. W zawiadomieniu CBA wskazuje na podejrzenie złożenia przez Banasia nieprawdziwych oświadczeń majątkowych, zatajenie faktycznego stanu majątkowego oraz uzyskiwania dochodów z nieudokumentowanych źródeł.

Premier Mateusz Morawiecki mówił w piątek, że zapoznał się z raportem CBA w sprawie prezesa NIK, a wnioski z niego płynące powinny skłonić Banasia do podania się do dymisji. Morawiecki wyraził przekonanie, że Banaś poda się w piątek do dymisji. "Jeśli tak się nie stanie, mamy plan +B+" - dodał premier.

W piątek także marszałek Sejmu Elżbieta Witek nie wykluczyła, że klub PiS przygotuje zmiany w ustawie o Najwyższej Izbie Kontroli, które umożliwiłyby odwołanie prezesa NIK Mariana Banasia. Poinformowała, iż do piątku wieczora nie wpłynęła do niej rezygnacja Banasia.