Dziennik Gazeta Prawana logo

Wiceszefowie PiS odeszli, bo i tak by musieli

5 listopada 2007, 10:49
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W PiS nie ma miejsca dla buntowników. Premier Kaczyński dał do zrozumienia, że Ludwik Dorn, Kazimierz Michał Ujazdowski i Paweł Zalewski, którzy zrezygnowali z funkcji wiceprezesów partii, i tak za swoje uwagi co do sposobu kierowania partią byliby z tych stanowisk odwołani.

To było spore zaskoczenie. Trzech z czterech wiceprezesów PiS zrezygnowało ze swoich funkcji. To protest przeciw sposobom sprawowania władzy w partii - przyznają nieoficjalnie członkowie Partii. Ale Ludwik Dorn mówi, że trzej politycy nie kwestionują przywództwa Jarosława Kaczyńskiego.

"Zostajemy w partii i będziemy pracować dla jej dobra" - zastrzegł w rozmowie z PAP Dorn. Wyjaśnił, że grupa trzech dotychczasowych wiceprezesów PiS przekazała prezesowi partii "memoriał" z postulatami reform i zmian w sposobie sprawowania przywództwa.

Były marszałek Sejmu przyznał, że premier odniósł się podczas niedzielnego posiedzenia komitetu politycznego PiS do postulatów, jednak trzem wiceprezesom nie podobał się sposób, w jaki to zrobił. "Najuczciwszym wyjściem była rezygnacja z pełnionej funkcji" - wyjaśnia Dorn.

Kaczyński skomentował to krótko: "Panowie usłyszeli, że ja też mam pewne wymogi współpracy i doszli do wniosku, że lepiej teraz niż w grudniu". To aluzja do mającego się odbyć w przyszłym miesiącu kongresu PiS, na którym będą wyboerane władze partii.

Jedynym wiceszefem partii jest teraz Adam Lipiński - jeden z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego. "Prezes Kaczyński stał się jednoosobowym zarządem partii" - tak oburza się w "Rzeczpospolitej" jeden z posłów, ale nie chce zdradzić swojego nazwiska.

Wiceprezesi PiS nie są już tak ostrzy w swych ocenach. Choć żaden z nich nie krytykuje prezesa Jarosława Kaczyńskiego, to nie odpowiada im, że większość decyzji podejmowana była przez niego lub najbliższe grono jego współpracowników. Chcą, by najważniejszymi sprawami zajmował się Komitet Polityczny.

Jeszcze dziś rano Ludwik Dorn nie chciał potwierdzić, że razem z Ujazdowskim i Zalewskim napisał list do Kaczyńskiego, w którym wszyscy trzej grozili rezygnacją ze swoich funkcji. Taką informację z kolei podała w niedzielę telewizja Puls. "Bez komentarza" - rzucił Dorn w "Sygnałach Dnia".

Ale to nie jest najważniejsza sprawa. Wokół Ujazdowskiego, Dorna i Zalewskiego skupiają się członkowie PiS, którzy chcą rozliczenia winnych za przegraną Prawa i Sprawiedliwości w wyborach - pisze "Rzeczpospolita". Jednak najbliższa okazja ku temu będzie dopiero za miesiąc. Wtedy na kongresie delegaci PiS zdecydują, czy wymienić władze partii, w tym także Jarosława Kaczyńskiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj