Zapytany o intencje polityków, którzy chcą odebrać autorom stanu wojennego wysokie emerytury, Wałęsa powiedział: "Politycy nie powinni się mieszać w takie sprawy. Państwo powinno mieć struktury, które mądrze to oceniają. Tymczasem z tego, co wiem, odebranie generałowi Jaruzelskiemu emerytury nie będzie się opłacało. Bo jeśli generał będzie żebrakiem, wcale na tym nie zarobimy" - powiedział Lech Wałęsa.
>>>"Mam osiem tysięcy esbeckiej emerytury"
Precyzując te słowa tłumaczył, że nie wszyscy ludzie, którzy pracowali dla aparatu władzy PRL zasługują na potępienie. "Niektórzy z romantycznych pobudek wchodzili w ten system, by go rozbijać od wewnątrz. Wiadomo, że niektórzy z nich się złamali i poszli na całkowitą współpracę" - mówił Wałęsa w TVN24.
"Ja nie bronię komunistów, jestem ich śmiertelnym wrogiem. Ale uważam, że trzeba być ostrożnym w rozliczeniach. Trzeba zachować mądrość" - tłumaczył. W innym wywiadzie - dla Radia ZET - Wałęsa podkreślał relacje, jakie łączyły Wojciecha Jaruzelskiego z papieżem Janem Pawłem II.
"Nie było spotkania mojego z Ojcem Świętym, by ten się nie zapytał o generała. Czasami naprawdę byłem poirytowany, bo przecież wielu innych ludzi z wolnej Polski też było znaczących i o nich pytania nie było. A o generała było" - opowiadał Lech Wałęsa w Radiu ZET. "Coś tam było, co powodowało, że Ojciec Święty zawsze się nim interesował" - twierdzi były prezydent.
>>>Zobacz, kto jeszcze ma stracić emeryturę
W wywiadzie dla TVN24 Wałęsa opowiadał też o zamachach na jego życie. Według jego relacji bezpieka próbowała go zamordować aż pięć razy. Jedną z prób podjęto w Rzymie. Wałęsa ocalił życie, bo nie pojechał na planowaną nocną wycieczkę. Tam miał być porwany.
Do zabicia go w kraju wynajęto kryminalistę, którego specjalnie wypuszczono z więzienia. "Miał mnie nożem pchnąć, ale tego nie zrobił. Potem znaleziono go powieszonego w lesie, prawdopodobnie dlatego, że tego nie wykonał" - opowiadał w TVN24 Lech Wałęsa.
Były prezydent narzekał, że IPN nie bada takich wątków z jego życia, choć żyją jeszcze świadkowie tych zdarzeń. "Jedna z prób zabicia mnie nie może być dokładnie zbadana, bo nie żyje świadek. Bronisław Geremek odszedł do wieczności" - mówił Wałęsa.
Pozostałymi świadkami mają być między innymi Andrzej Celiński i ówczesna sekretarka Wałęsy.