Dziennik Gazeta Prawana logo

Wałęsa: Bez Kiszczaka nie byłoby wolnej Polski

29 września 2008, 10:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Gdyby nie postawa generała Jaruzelskiego, a nawet Kiszczaka, nie byłoby demokratycznych przemian w Polsce" - powiedział Lech Wałęsa w TVN24. Były prezydent zaznaczył, że nie broni autorów stanu wojennego, bo - jak się wyraził - jest śmiertelnym wrogiem komunistów. Dodał jednak, że gdyby generałowie żyli w innych czasach, być może byliby wielkimi ludźmi.

Zapytany o intencje polityków, którzy chcą odebrać autorom stanu wojennego wysokie emerytury, Wałęsa powiedział: "Politycy nie powinni się mieszać w takie sprawy. Państwo powinno mieć struktury, które mądrze to oceniają. Tymczasem z tego, co wiem, odebranie generałowi Jaruzelskiemu emerytury nie będzie się opłacało. Bo jeśli generał będzie żebrakiem, wcale na tym nie zarobimy" - powiedział Lech Wałęsa.

>>>"Mam osiem tysięcy esbeckiej emerytury"

Precyzując te słowa tłumaczył, że nie wszyscy ludzie, którzy pracowali dla aparatu władzy PRL zasługują na potępienie. "Niektórzy z romantycznych pobudek wchodzili w ten system, by go rozbijać od wewnątrz. Wiadomo, że niektórzy z nich się złamali i poszli na całkowitą współpracę" - mówił Wałęsa w TVN24.

"Ja nie bronię komunistów, jestem ich śmiertelnym wrogiem. Ale uważam, że trzeba być ostrożnym w rozliczeniach. Trzeba zachować mądrość" - tłumaczył. W innym wywiadzie - dla Radia ZET - Wałęsa podkreślał relacje, jakie łączyły Wojciecha Jaruzelskiego z papieżem Janem Pawłem II.

"Nie było spotkania mojego z Ojcem Świętym, by ten się nie zapytał o generała. Czasami naprawdę byłem poirytowany, bo przecież wielu innych ludzi z wolnej Polski też było znaczących i o nich pytania nie było. A o generała było" - opowiadał Lech Wałęsa w Radiu ZET. "Coś tam było, co powodowało, że Ojciec Święty zawsze się nim interesował" - twierdzi były prezydent.

>>>Zobacz, kto jeszcze ma stracić emeryturę

W wywiadzie dla TVN24 Wałęsa opowiadał też o zamachach na jego życie. Według jego relacji bezpieka próbowała go zamordować aż pięć razy. Jedną z prób podjęto w Rzymie. Wałęsa ocalił życie, bo nie pojechał na planowaną nocną wycieczkę. Tam miał być porwany.

Do zabicia go w kraju wynajęto kryminalistę, którego specjalnie wypuszczono z więzienia. "Miał mnie nożem pchnąć, ale tego nie zrobił. Potem znaleziono go powieszonego w lesie, prawdopodobnie dlatego, że tego nie wykonał" - opowiadał w TVN24 Lech Wałęsa.

Były prezydent narzekał, że IPN nie bada takich wątków z jego życia, choć żyją jeszcze świadkowie tych zdarzeń. "Jedna z prób zabicia mnie nie może być dokładnie zbadana, bo nie żyje świadek. Bronisław Geremek odszedł do wieczności" - mówił Wałęsa.

Pozostałymi świadkami mają być między innymi Andrzej Celiński i ówczesna sekretarka Wałęsy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj