Choć podróż prezydenta do Juraty ma zdecydowanie bardziej prywatny charakter niż wyjazd na unijny szczyt do Brukseli, tym razem obyło się bez czarterowania samolotu.

Reklama

A przecież kilka dni temu, odmawiając prezydentowi rządowego Tupolewa, Tomasz Arabski, szef kancelarii Donalda Tuska, mówił: "W naszej ocenie wyjazd pana prezydenta, biorąc pod uwagę oficjalny skład delegacji, ma charakter prywatny". I prezydent chcąc nie chcąc musiał samolot do Brukseli wyczarterować.

>>>Jak prezydent nie dostał rządowego samolotu

Gdyby trzymać się tej logiki, to wyjazd Lecha Kaczyńskiego do ośrodka w Juracie, gdzie ma się spotkać z bratem i odpocząć po unijnym szczycie, należałoby w takim razie uznać za podróż jak najbardziej służbową.