Jeszcze we wtorek szef kancelarii premiera Tomasz Arabski odmówił udostępnienia prezydentowi rządowego samolotu, gdy ten chciał lecieć na szczyt do Brukseli. Argumentował, że to prywatna podróż głowy państwa. Jak się jednak dowiedziało radio RMF FM, Lech Kaczyński bez najmniejszego problemu dostał rządowego Jaka-40, którym poleciał, rzeczywiście zupełnie prywatnie, do swej rezydencji na Helu spotkać się z bratem.
Choć podróż prezydenta do Juraty ma zdecydowanie bardziej prywatny charakter niż wyjazd na unijny szczyt do Brukseli, tym razem obyło się bez czarterowania samolotu.
A przecież kilka dni temu, odmawiając prezydentowi rządowego Tupolewa, Tomasz Arabski, szef kancelarii Donalda Tuska, mówił: "W naszej ocenie wyjazd pana prezydenta, biorąc pod uwagę oficjalny skład delegacji, ma charakter prywatny". I prezydent chcąc nie chcąc musiał samolot do Brukseli wyczarterować.
>>>Jak prezydent nie dostał rządowego samolotu
Gdyby trzymać się tej logiki, to wyjazd Lecha Kaczyńskiego do ośrodka w Juracie, gdzie ma się spotkać z bratem i odpocząć po unijnym szczycie, należałoby w takim razie uznać za podróż jak najbardziej służbową.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane