Według "Gazety Wyborczej" - która powołuje się na anonimowego informatora - agent o pseudonimie "Tomasz Małecki" miał udowodnić, że Jolanta i Aleksander
Kwaśniewscy ukrywają majątek. Gdzie? W nieruchomościach. Podejrzewając, że była pierwsza para mogła kupić dom w Kazimierzu na tzw. słupa (za pośrednictwem podstawionej osoby), CBA
zaczęło węszyć.
"Małecki" zaprzyjaźnił się z rodziną, która administrowała domem w Kazimierzu. Kupić go miał prezes Budimeksu Marek Michałowski. Agent chciał za wszelką cenę
udowodnić, że to "słup", a faktycznymi właścicielami posesji są Kwasniewscy.
"Małecki" spędził z rozpracowywaną rodziną święta. Mówił, że dom mu się bardzo podoba i w końcu złożył ofertę kupna Agent "Tomasz" chciał
zapłacić za dom dwa razy więcej niż był on wart - 3 miliony złotych. Właściciel zgodził się, żeby zapłacił w dwóch ratach - oficjalnie tylko 1,5 mln, a resztę po transakcji, żeby
uniknąć zapłacenia podatku - pisze "Gazeta Wyborcza".
Po podpisaniu u notariusza umowy "Tomasz" próbował wręczyć Michałowskiemu teczkę z nadajnikiem. CBA podejrzewało, że pojedzie on do Jolanty Kwaśniewskich z pieniędzmi i
tam dokonają aresztowania.
Michałowski jednak nie chciał wziąć teczki. Właściciel dojechał z pieniędzmi i kilkanaście minut później jego oraz Marię J. ( administratorka domu) aresztowano.