Dziennik Gazeta Prawana logo

Skandaliczne "tasmy" to nie fałszywka. Premier się przyznał

10 lipca 2012, 13:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Smartfon, zdjęcie ilustracyjne
Smartfon, zdjęcie ilustracyjne/Shutterstock
Bułgarski premier Bojko Borysow z półtorarocznym opóźnieniem potwierdził autentyczność skandalicznego nagrania rozmowy telefonicznej świadczącej o handlu wpływami politycznymi.

W wywiadzie dla wydania internetowego Politikat.net Borysow mówi: N

W styczniu 2011 r. tygodnik "Galeria" ujawnił nagranie rozmowy Borysowa z Tanowem, podczas której premier polecił wycofanie celników z operacji w pozbawionym licencji browarze "Ledenika". - mówił Borysow o właścicielu browaru.

W zeszłym roku w parlamencie premier utrzymywał, że nagranie jest sfałszowane.

O autentyczności nagrań i ich pochodzeniu miała wypowiedzieć się prokuratura. Redakcja tygodnika "Galeria" wysłała nagrania do francuskiego laboratorium, które potwierdziło ich autentyczność oraz fakt, że nie były one zmanipulowane. Jednak śledztwo w sprawie umorzono, a biznesmen, w którego obronie występował premier, zmarł w dziwnych okolicznościach.

Teraz premier twierdzi, że rozmowa co prawda się odbyła, lecz "nie miała żadnych następstw".

Według prawników naciski ze strony premiera są przestępstwem zgodnie z dwoma artykułami kodeksu karnego. Jeden przewiduje karę do 6 lat pozbawiania wolności, drugi - do 10 lat. Potwierdzenie autentyczności rozmowy przez Borysowa może być wykorzystane w przyszłości, gdyby śledztwo w sprawie zostało kiedyś wznowione - pisze we wtorek gazeta internetowa e-vestnik.

Media krajowe zwracają również uwagę na to, że Borysow przyznał, iż wiedział o podsłuchu u swojego podwładnego. Bułgarski premier niejednokrotnie mówił, że w kraju jest "za dużo demokracji" i że nie widzi nic złego w podsłuchiwaniu własnych ministrów w celu walki z korupcją na wysokich szczeblach władzy.

Od dojścia do władzy centroprawicowego gabinetu Borysowa trzy lata temu liczba podsłuchów znacznie wzrosła. W 2010 r. sądy wydały zezwolenia na 22 tys. podsłuchów - dwukrotnie więcej niż w roku poprzednim. W 2011 r. zezwoleń było 74 tys. Sądy odrzuciły tylko 1,5 proc. wniosków - podał w minionym tygodniu szef parlamentarnej komisji ds. kontroli nad specjalnymi środkami wywiadowczymi Michaił Mikow.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj