Dorota Kalinowska: Terrorystami w centrum handlowym w Nairobi dowodzi biała kobieta - taka informacja obiegła dziś media. Może się okazać większym zagrożeniem niż mężczyzna? 

Dr Aleksandra Zięba: Absolutnie nie. Nie ma przy tym znaczenia, czy nosi ubrania od Coco Chanel, czy też np. mieszka w slumsach. Jeśli mowa o przynależności do organizacji terrorystycznych, to nie liczy się nawet narodowość. Nie ma przecież czegoś takiego jak gen terroryzmu.

Ale nie bez znaczenia jest fakt, że owa Brytyjka straciła najbliższą osobę. Mąż wysadził się w londyńskim autobusie jeszcze w 2007 roku...

Tak. I powiem więcej - jego śmierć mogła spowodować rozmyślne angażowanie się w destrukcyjne działania powodujące cierpienie i śmierć. Same przeżycia traumatyczne mogły mieć też wpływ na radykalizację jej zachowań.
To pokazuje także, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety biorą udział w przemocy politycznej. Również należy oczekiwać, że liczba tych ostatnich będzie rosła.

Dlaczego? 

Nie chcę wysnuwać tezy, że kobiety są bardziej agresywne… Przecież kobieta też jest "zwierzęciem politycznym" i też będzie próbowała coraz częściej artykułować swoje potrzeby polityczne, kiedy te nie będą zaspokojone za pomocą dostępnych ram prawnych i rozwiązań systemowych.

Jej działania będą przy tym coraz bardziej brutalne? 

Badań na ten temat nie ma, ale patrząc na grupy związane z narkobiznesem (FARC), czy jeśli mowa jest o innej części globu np. Partii Pracujących Kurdystanu (Turcja), LTTE (Sri Lanka), to może się tak zdarzyć. W ten sposób próbują pokazać, że są równie waleczne i zdolne do poświęceń jak mężczyźni. Aspekt rywalizacji może - ale nie musi - odgrywać tu dużą rolę.

Palenie twarzy, obcinanie palców, aby uniemożliwić identyfikację ciał… 

... doniesienia z Nairobi mogą być jeszcze bardziej brutalne, bo jeśli chodzi o organizacje terrorystyczne, które podpierają się religią, np. islamem, to dochodzi tam w pierwszej kolejności do dehumanizacji i demonizacji wroga. Ofiary są traktowane jak zwierzęta - w retoryce często używa się terminów: psy, świnie, diabły - a okaleczenie wroga, który jest kimś, a w zasadzie czymś gorszym, jest naturalne. Tak na marginesie: postrzeganie siebie przez terrorystów w tych kategoriach ułatwia rozproszenie odpowiedzialności i neutralizuje mechanizmy powstrzymujące zabijanie.

Ale jak wytłumaczyć zastrzelenie kobiety w dziewiątym miesiącu ciąży? 

Ofiary są bez znaczenia, liczy się rozgłos. A ten będzie tym większy, im większa będzie brutalność.

Na ile podatność na radykalne ruchy jest kwestią religii, a na ile innych czynników? 

Religia nie jest tu na pierwszym miejscu, podobnie jak płeć, choć trzeba też podkreślić, że od drugiej połowy lat 80-tych XX wieku ponad 30 proc. zamachów przygotowywanych jest właśnie przez kobiety. Prawdopodobnie pierwszą kobietą, która dokonała samobójczego ataku, była 19-letnia Loula Abboud, chrześcijanka z południowego Libanu. Był rok 1985.

Bardziej chodzi o kulturę, w której mowa jest o społeczności, byciu w grupie i sytuacji, kiedy w przypadku zagrożenia jednego z jej członków, inni stają za nim murem. Wystarczy spojrzeć na inne kultury kolektywistyczne np. Kolumbia, Pakistan czy Indie. Tam także liczą się wartości związane z klanem, plemieniem i rodziną. Tożsamość jednostki w tych kulturach jest ściśle powiązana z podziałem świata na swoich - społeczność tworzącą dany system społeczny - oraz społeczność spoza systemu.

A inne czynniki? 

Te mogą być wielorakie od krzywd z dzieciństwa, poprzez poszukiwanie tożsamości i ubóstwo, po poniżenie lub przeświadczenie o byciu poniżonym. Warto przy tym zaznaczyć, że z punktu widzenia organizacji terrorystycznej osoby z zaburzeniami psychicznymi nie są atrakcyjne. Trudno nad nimi zapanować. To oznacza - choć trudno to uwierzyć - że terrorystą może stać się osoba racjonalnie myśląca, a jej decyzja jest z reguły przemyślana.

Jaka jest Pani interpretacja tego, co od kilkudziesięciu godzin rozgrywa się w centrum handlowym? 

To jawna kara za wysłanie wojsk do Somalii na polecenie Zachodu i jednocześnie protest zapowiedziany wcześniej przez Al-Szabaab, który współpracuje z Al-Kaidą. W moim przekonaniu to także pokaz siły, bo trzeba też pamiętać, że mamy wrzesień - miesiąc szczególny, jeśli chodzi o Salaficki Ruch Globalnego Dżihadu - w którym kilka lat temu doszło do ataku na Nowy Jork i Pentagon. Takie skojarzenia także nie są rzadkie, choć skala inna. 

Inne kraje powinny się także mieć teraz na baczności? 

Tak, bo należy pamiętać, że istotnym zagrożeniem jest Boko Haram działający w Nigerii, a sytuacja w Nairobi umocni teraz fundamentalistów islamskich sięgających po przemoc polityczną na tym kontynencie. Również zaangażowane w misję Unii Afrykańskiej (AMISOM) Burundi i Uganda mogą czuć się zagrożone.

Może to spowodować lawinowe ataki w kolejnych państwach? 

Niestety tak - przede wszystkim we wszystkich afrykańskich państwach, które są z nimi powiązanie sieciowo. W grę wchodzi cała Afryka Północna, w której Bractwo Muzułmańskie, działające na całym terenie było historycznie powiązane z finansowaniem skrajnych organizacji sunnickich. Do tego dochodzi także wojna domowa w Syrii wpływająca destabilizująco na region.

Dążenie do rozładowania frustracji o podłożu socjoekonomicznym, poczucia niższości wobec postępowej cywilizacji zachodu, potrzeba ochrony własnej godności i wartości, inspirację islamską rewolucją irańską, konsekwencje interwencji międzynarodowej (scenariusz afgański, iracki) mogą generować kolejne ataki.

Europa jest bezpieczna? 

Ona nigdy nie będzie bezpieczna, bo jest otwarta na inne kultury, wierzenia i poglądy. Jest liczącym się graczem międzynarodowym, również w wymiarze symbolicznym jej terytorium jest atrakcyjne dla potencjalnych zamachowców.

Już dawno minął czas, gdy możemy czuć się bezpiecznie. Poza tym trzeba pamiętać, że dużo jest śpiochów, czyli tzw. uśpionych terrorystów uaktywnianych w przypadku konkretnych akcji o charakterze przemocy politycznej. 

Dr Aleksandra Zięba pracuje w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w problematyce zwlaczania terroryzmu i polityce bezpieczeństwa.