- Nie można przeczytać tego raportu, rozdział po rozdziale, linijka po linijce, fakt po fakcie aby nie dojść do takich wniosków - oceniła Hillary Clinton, która przybyła do jej byłej uczelni Wellesley College razem z inną absolwentką tej uczelni, podobnie jak ona, byłą sekretarz stanu Madeleine Albright.

Clinton podkreśliła, że "nie ma nic normalnego w podkopywaniu rządów prawa, w atakowaniu prasy i próbach podważenia innej gałęzi władzy". - Ludzie nie chcą już o tym słuchać, chcą powrócić do normalnego życia - dodała.

Prezydent Donald Trump wielokrotnie utrzymywał, że raport Muellera nie wykazał zmowy ludzi z jego sztabu wyborczego w 2016 r. z Rosjanami ani prób utrudniania śledztwa Muellera. Określał też to śledztwo jako "polowanie na czarownice".

Mueller wypowiadał się na temat swojego raportu ogólnikowo, zaprzeczył jednak, że zawiera on podstawy do wniosków sformułowanych przez Trumpa.

Demokraci w Kongresie uważają, że raport uzasadnia impeachment, czyli wszczęcie procedury postawienia prezydenta w stan oskarżenia.

Clinton wyraziła również pogląd, że żywiołowy rozwój i ciągły wzrost szybkości internetu ułatwia zadanie różnym demagogom i osobom o złych zamiarach rozpowszechniania fałszywych i zastraszających treści.

Madeleine Albright ukończyła Wellesley College w 1959 a Hillary Clinton w 1969 r. Albright była pierwszą kobietą na stanowisku sekretarza stanu i sprawowała ten urząd w administracji prezydenta Billa Clintona. Hillary Clinton była sekretarzem stanu za rządów prezydenta Baracka Obamy.