Za było 327 posłów, a przeciwko 299 z nich (różnica 28 głosów).

Ustawa trafi teraz do Izby Lordów, której członkowie będą mieli możliwość jej przyjęcia, zgłoszenia swoich poprawek lub podjęcia prób opóźnienia jej procedowania przed zaplanowanym na przyszły tydzień zawieszeniem obrad parlamentu.

Tekst propozycji został przygotowany przez ponadpartyjną grupę przeciwników strategii przyjętej przez premiera Borisa Johnsona, który dążył do konfrontacji z Unią Europejską w nadziei na ustępstwa w kontrowersyjnym mechanizmie backstopu dla Irlandii Płn.

Krytycy mówili jednak, że taki plan prowadził do rosnącego zagrożenia, że dojdzie do opuszczenia Wspólnoty bez porozumienia.

Do pracy nad projektem doszło po tym, gdy we wtorek ugrupowania opozycyjne przy poparciu aż 21 posłów Partii Konserwatywnej pokonały rząd w głosowaniu dot. przejęcia kontroli nad porządkiem obrad Izby Gmin w celu przedstawienia tego rozwiązania.

Na chwilę obecną Wielka Brytania powinna opuścić Unię Europejską 31 października br.

Johnson: Ustawa pozbawia kontroli nad brexitem; konieczne wybory

Brytyjski premier Boris Johnson powiedział w środę, że przyjęcie przez Izbę Gmin ustawy przeciwko bezumownemu brexitowi pozbawia rząd prawa podjęcia decyzji o terminie wyjścia ze Wspólnoty, i zaapelował o rozpisanie przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Rozpoczynając debatę przed formalnym głosowaniem nad skróceniem kadencji parlamentu, szef rządu mówił, że procedowana ustawa "przekazuje kontrolę nad procesem naszym partnerom" i utrudnia prowadzenie dalszych rozmów ze Wspólnotą.

Zdaniem Johnsona wybory parlamentarne powinny się odbyć 15 października br., co pozwoli na przełamanie trwającego miesiącami impasu ws. brexitu. Jak zaznaczył, jeśli nadal będzie premierem, będzie chciał doprowadzić do wyjścia W. Brytanii ze Wspólnoty w zaplanowanym terminie 31 października br.

Do ogłoszenia przedterminowych wyborów parlamentarnych konieczne jest poparcie dwóch trzecich posłów zasiadających w Izbie Gmin.

Wniosek ma niewielkie szanse na przyjęcie, bo lider opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn odrzucił propozycję skrócenia kadencji parlamentu.

W swoim wystąpieniu porównał ją do zatrutego jabłka z bajki o Królewnie Śnieżce i wskazał, że przedterminowe wybory w połowie października wciąż mogłyby doprowadzić do bezumownego brexitu na koniec miesiąca.

Prawda jest taka, że ten wniosek jest elementem nieszczerej rozgrywki premiera, który jest niegodny swojego urzędu - powiedział.

Szef rządu twierdzi, że ma jakąś strategię, ale nie może nam powiedzieć, na czym ona polega. Co gorsza, nie może tego powiedzieć też Unii Europejskiej - kpił polityk, dodając, że "w rzeczywistości po prostu jej nie ma".

Corbyn zaznaczył jednak, że byłby gotowy na poparcie podobnego wniosku po przyjęciu procedowanej przez parlament ustawy przeciwko bezumownemu brexitowi, która zmuszałaby rząd do przedłużenia procesu wyjścia z UE do 31 stycznia 2020 r. w razie braku osiągnięcia porozumienia z Brukselą do 19 października br.