Jest to apogeum trwającej od czterech lat zimnej wojny gazowej z naszym sąsiadem.
Powiem tak: nie jestem zaskoczony. Gazprom, czyli Kreml, nie przepuszcza okazji, żeby korzystając z biznesowego pretekstu skarcić Kijów i przypomnieć mu gdzie jego miejsce w szeregu.
Jak najbardziej. Chociaż miała realna biznesową podkładkę.
Bo ani Wiktorowi Juszcence, ani Julii Tymoszenko nie było to na rękę. Właściwie to prezydentowi i premierowi konflikt o gaz z Rosją jest na rękę. Wystarczy spojrzeć na ich dotychczasowe
działania: po pierwsze każde z nich wyjątkowo niemrawo prowadziło rozmowy z Rosjanami jednocześnie boksowało się między sobą.
Ten, kto rozwiąże konflikt będzie triumfował i zyska w oczach wyborców. Rok przed wyborami prezydenckimi ma to ogromne znaczenie.
p
, kijowski politolog, znawca ukraińskich elit politycznych i biznesowych.