"Po utracie okrętu patrolowego Sergiej Kotow Rosjanie zredukowali do minimum liczbę okrętów wojennych na okupowanym Krymie. Obecnie stacjonują tam tylko te, dla których 'nie znalazło się miejsce' w rosyjskich portach" - powiedział Kanałowi24 Dmytro Pletenczuk, rzecznik Marynarki Wojennej Sił Zbrojnych Ukrainy. Jak dodał, już szósty dzień na Morzu Czarnym nie było żadnych rosyjskich okrętów.
Jak zauważył rzecznik, Rosjanie "zredukowali do minimum" liczbę okrętów w portach okupowanego Krymu. W większości są to jednostki, które nie znalazły miejsca w bazach w Noworosyjsku, Soczi, Tuapse - dodał rzecznik ukraińskiej marynarki wojennej.
Pletenczuk zauważył, że Rosjanie nadal utrzymują na Krymie mały okręt rakietowy Cyklon. - To jest okręt, który ma być nośnikiem pocisków manewrujących, ale służy do osłaniania obrony powietrznej - zauważył Pletenczuk.
Jak wynika zdanych ukraińskiej floty, Rosjanie naprawiają obecnie 15 swoich uszkodzonych okrętów i - jak mówił Pletenczuk - "są zmuszeni" dokonywać tego na okupowanym Krymie. - Oczywiście rozumieją niebezpieczeństwo, ale nie mają wielkiego wyboru - dodał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media
Powiązane