Roman Polański opuścił areszt w Winterthur, ale wciąż nie dotarł do swojej posiadłości w Gstaad. Właśnie tam ma oczekiwać na finał procesu ekstradycyjnego - USA chcą go postawić przed sądem za zgwałcenie 13-latki. Nie wiadomo, dokąd przewieziono reżysera.
Do domu Polański ma trafić jutro około godziny 13.
Sąd zgodził się, by reżyser tam, a nie w więzieniu czekał na decyzję w sprawie ekstradycji do USA. Szwajcarski trybunał nakazał jednak wpłacenie potężnej kaucji - trzech milionów euro. Poza tym posiadłość reżysera, zwana "Milky Way", została zaopatrzona w system monitoringu, który będzie pilnował, by Polański nie uciekł.
Roman Polański został zatrzymany 26 września na lotnisku w Zurychu, kiedy przyjechał do Szwajcarii odebrac nagrodę na festiwalu filmowym. Zatrzymanie miało związem z trwającymi ponad 30 lat poszukiwaniami, jakie wszczęły Stany Zjednoczone. To właśnie tam w 1977 roku reżyser został oskarżony o zgwałcenie 13-letniej dziewczynki. Wyjechał z kraju przed ogłoszeniem wyroku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane