Dziennik Gazeta Prawana logo

List gończy za kradzież napisu z Auschwitz

15 stycznia 2010, 12:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Krakowska prokuratura wydała list gończy za Szwedem Andersem H., podejrzanym o zlecenie kradzieży napisu "Arbeit macht frei" - poinformowała Prokuratura Okręgowa w Krakowie. W czwartek, na wniosek prokuratury, krakowski sąd postanowił aresztować Andersa H. na 14 dni. Decyzja ta umożliwiła ściganie go listem gończym.

"Wydaliśmy dzisiaj list gończy za podejrzanym, przekazujemy go do realizacji Komendzie Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Następnym krokiem będzie wystąpienie w najbliższych dniach z wnioskiem sądu o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania" - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska.

Postanowienie o przedstawieniu zarzutów Andersowi H. sporządzono w krakowskiej prokuraturze w środę po otrzymaniu od szwedzkich organów ścigania pierwszych informacji w odpowiedzi na wniosek polskiej prokuratury o pomoc prawną. Były to dane osobowe i wizerunek Andersa H. Jako zleceniodawcę kradzieży rozpoznało go dwóch podejrzanych.

Na tej podstawie prokuratura wydała w środę postanowienie o przedstawieniu Andersowi H. zarzutu podżegania do kradzieży napisu. Zarzut ten zostanie ogłoszony podejrzanemu, gdy stanie przed polskimi organami ścigania.


Tablica z historycznym napisem "Arbeit macht frei" znad bramy b. niemieckiego obozu została skradziona 18 grudnia nad ranem. Napis odnaleziono późnym wieczorem 20 grudnia we wsi Czernikowo koło Torunia. Przestępcy rozcięli go na trzy części. O udział w kradzieży podejrzanych jest pięciu Polaków. Z ustaleń prokuratury wynika, że działali na zlecenie pośrednika ze Szwecji.

W ubiegłym tygodniu pełne brzmienie nazwiska oraz zdjęcie podejrzanego o zlecenie kradzieży 34-letniego mieszkańca Karlskrony opublikowały tabloidy "Aftonbladet" oraz "Expressen", a za nimi inne media. Anders Hoegstroem dobrze znany jest opinii publicznej w Szwecji. W latach 1994-1999 kierował główną neonazistowską partią w kraju - Frontem Narodowosocjalistycznym.

W rozmowie z "Aftonbladet" starał się on umniejszyć swoją rolę w kradzieży napisu. "Zapytano mnie, czy chciałbym przetransportować tablicę z jednego miejsca do innego. Mieliśmy osobę, która była gotowa zapłacić kilka milionów koron (kilkaset tysięcy euro) za napis" - wyjaśnił.

Twierdzi, że wraz z jeszcze jedną osobą kontaktował się z policją. "Rozmawialiśmy zarówno z policją w Polsce, jak i z Interpolem" - powiedział. "Jestem dumny z tego, że ujawniłem tę sprawę i umożliwiłem powstrzymanie tego wszystkiego" - dodał.

Z ustaleń prokuratury wynika, że Anders H. był na terenie obozu w Auschwitz-Birkenau wiosną 2009 roku razem z dwójką podejrzanych na rekonesansie. Potwierdzono również, że po kradzieży kontaktował się z polską policją za pomocą pośrednika.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj