Tykająca bomba to 72-milimetrowy pocisk artyleryjski, którego odłamki zabijają oddalonych nawet o kilkaset metrów. Nieroztropny gliwiczanin postanowił zabrać broń do domu, by - jak
później tłumaczył - porównać złom ze zdjęciami w internecie.
I gdy już przeczytał co nieco o znalezisku, tak się przeraził, że zawiózł je na komisariat. Mało tego, wyjął pocisk z bagażnika i rzucił na chodnik. Przerażeni policjanci zamknęli
całkowicie ulicę i wezwali saperów. Ci wywieźli pocisk na poligon i zdetonowali.
Lekkomyślnego mężczyznę nie zatrzymano, choć za narażenie na utratę zdrowia i życia wielu ludzi groziło mu 8 lat więzienia. Policjanci stwierdzili jednak, że nie będą nękać młodego
gliwiczanina, bo nie zataił swego znaleziska ani nie chciał w jakikolwiek sposób go wykorzystać.