Dziennik Gazeta Prawana logo

Policjanci wyśmiali zgwałconą kobietę

22 listopada 2008, 10:06
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Policjanci wyśmiali zgwałconą kobietę
Inne
Zaczęło się od wspólnego wieczoru w pubie, który 19-letnia Magda J. z Wrocławia spędziła ze znajomym. Później dziewczyna straciła świadomość na kilkanaście godzin. Obudziła rozebrana w łóżku kolegi. Podejrzewając, że padła ofiarą gwałtu, zgłosiła się na policję. A tam miała usłyszeć, że się... "puszcza" - relacjonuje dziennik "Polska".

Wrocławscy policjanci zataili doniesienie o gwałcie oraz szydzili z ofiary przestępstwa - twierdzi 19-letnia dziewczyna, której historię opisał dziennik "Polska". Skandaliczna sytuacja na komisariacie miała się powtarzać trzy dni z rzędu.

Magdalena J. podejrzewa, że kolega podał jej tabletkę gwałtu i zaciągnął do łóżka. Mówi, że nie pamięta kilkunastu godzin pomiędzy wizytą w pubie, a koszmarnym przebudzeniem w łóżku mężczyzny.

Po powrocie do domu, młoda Wrocławianka umyła się i poszła spać. I to był - według dziennika - wielki błąd. Na policję zgłosiła się dopiero wieczorem. Zdaniem jej narzeczonego, "to, co się tam działo, to tragedia". "Nie przyjęli od nas zgłoszenia. Zainteresowali się jedynie tym, że Magda leczy się na depresję" - mówi gazecie mężczyzna.

Wrocławianka usłyszała, że policja przyjmie zawiadomienie tylko wtedy, gdy gwałt potwierdzi lekarz. Ale ten nie potrafił wydać jednoznacznej opinii, bo kobieta wcześniej się umyła. W rezultacie policjanci podyktowali Magdalenie treść oświadczenia, w którym nie składa ona wniosku o ściganie sprawcy.

"Po co kobieta składa zawiadomienie o gwałcie, skoro nic nie pamięta?" - szydzili policjanci. Wrocławianka miała też usłyszeć, że "się puszcza". Pytano ją, czy lubi romanse - pisze "Polska". Policjanci narzekali, że do jej sprawy "pół komendy trzeba by zaangażować" i dziwili się, że liczy na pomoc policji.

"Zadzwoniła do mnie zapłakana" - opowiada "Polsce" narzeczony Magdaleny. "Wtedy pojechaliśmy na policję razem. Rozmawialiśmy z jakimś oficerem. Mówił, że temat zna słabo i że nic w tej sprawie nie zrobili" - mówi.

Później Magdalena J. rozmawiała z policjantką. Ta poradziła, by zgłosić się do tej samej policjantki, z którą Magdalena rozmawiała przed dwoma dniami. I zawiadomienia nie przyjęła.

Dziewczyna próbowała zgłosić przestępstwo po raz trzeci i znowu usłyszała, że skoro nic nie pamięta, to policja jej nie pomoże. Wtedy zgłosiła się do Centrum Praw Kobiet.

Po informacji "Polski", sprawą zajęła się Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu. Zapowiedziano, że - jeżeli te zarzuty się potwierdzą - to wobec policjantów zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje. Będzie też prokuratorskie śledztwo. Za niedopełnienie obowiązków grożą policjantom trzy lata więzienia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj