Dziennik Gazeta Prawana logo

"Religa potrafił mobilizować ludzi"

8 marca 2009, 19:23
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Jak umierał mu pacjent, to się wściekał, jak osiągał sukcesy, to na jakiś czas stawał się chimeryczny. Bywał nerwowy, potwornie przejmował się chorymi. Ale lubił się też dobrze bawić. To był normalny facet" - tak wspomina prof. Zbigniewa Religę jego uczeń, prof. Andrzej Bochenek.


Prof. Andrzej Bochenek: Wszyscy oprócz profesora Religi byli nią przerażeni. Profesor był przygotowany do transplantacji, wiele lat się do niej przygotowywał, wiem, że chciał ją przeprowadzić jeszcze w czasie, kiedy pracował w Warszawie. My nie mieliśmy pojęcia o tak zaawansowanym zabiegu.

>>> Jędrzejczak: Byliśmy naukowymi braćmi


To było ogromne przedsięwzięcie logistyczne. Trzeba było zorganizować specjalne leki, których w tamtych czasach w Polsce nie było. Trzeba też było zadbać o laboratorium, które byłoby w stanie ocenić odrzut. Teraz te sprawy wydają się błahe, ale wtedy nikt na przeszczepach w Polsce się nie znał. Na każdym szczeblu trzeba było ludzi wyszkolić, przygotować na wszelkie ewentualności. To wszystko prof. Religa wziął na siebie. Musiał zapanować nad 40-osobowym zespołem.


Kiedy wyjęliśmy serce i klatka piersiowa była pusta. Wtedy chyba każdego chirurga ogarnęłoby przerażenie. Pierwszy raz w życiu widziałem coś takiego, nie bardzo wiedziałem, co robić. Byłem przerażony tą niewiedzą. Na szczęście prof. Religa zachował stoicki spokój.

>>> Zaremba: Lekarz z powołania, polityk z przypadku


Oczywiście denerwował się, ale przez te wszystkie godziny zachowywał spokój. Zabieg przebiegał idealnie. Prof. Religa naprawdę świetnie się do niego przygotował. Niestety po operacji pacjent zaczął krwawić. Ściągaliśmy dla niego krew z całego województwa. Niestety po dwóch czy trzech dniach pojawiły się komplikacje i pacjent zmarł.


Prof. Religa bardzo przeżywał śmierć dwóch pierwszych pacjentów, ale nie załamał się. Po kilku dniach zdecydował, że zrobimy przeszczep u kolejnej osoby. Przed operacją powtarzaliśmy sobie: tym razem wszystko będzie dobrze. I w końcu udało się. To jego zasługa. Dzięki niemu ludzie nie myśleli o niepowodzeniach, a szli do przodu. W zespole zapanowała euforia.


Na pewno była jakaś lampka szampana. Ale na nic więcej nie było czasu. Wtedy robiliśmy po pięć operacji dziennie. Na nic nie było czasu. Teraz wspominamy to wydarzenie przy każdym spotkaniu. Cały czas dyskutujemy, co mogliśmy zrobić inaczej.

>>> Gardias: Serce miał po właściwej stronie


Przede wszystkim mobilizował do pracy. Czasy, kiedy zaczynaliśmy tworzyć polską kardiochirurgię, były bardzo ciężkie. Pracowaliśmy na kompletnie prowizorycznym sprzęcie. Świat był hen, hen przed nami. Wielu z nas myślało o wyjeździe na Zachód. Każdy z nas zdawał sobie sprawę, że tam kariera będzie łatwiejsza. Ale prof. Religa w chwilach zwątpienia zawsze nam powtarzał: pracujcie, pracujcie, a w końcu nadejdzie chwila, kiedy na międzynarodowe kongresy będziecie jeździć nie tylko po to, aby słuchać innych naukowców, a sami zaczniecie w końcu wykładać dla najlepszych. I jego przepowiednia sprawdziła się. Praktycznie wszyscy jego uczniowie zrobili międzynarodowe kariery.


To, że jestem w tym miejscu, w którym jestem. Ja też byłem uciekinierem. Przez lata pracowałem w Wielkiej Brytanii. Byłem przekonany, że w Polsce nie ma już dla mnie miejsca. Aż do momentu, kiedy zadzwonił do mnie prof. Religa i zaproponował pracę w swoim zespole.


Normalnym. Jak umierał mu pacjent, to się wściekał, jak osiągał sukcesy, to na jakiś czas stawał się chimeryczny. Bywał nerwowy, potwornie przejmował się chorymi. Ale lubił się też dobrze bawić. To był normalny facet.


Kiedy w grudniu odbierał z rąk prezydenta Order Orła Białego. Na tę uroczystość zaprosił wszystkich swoich uczniów. Pamiętam, jak w pewnym momencie podszedł do mnie, poklepał po plecach i powiedział: "Coś było, coś minęło, ale ty idź do przodu".

>>> Tak Religa zmagał się z chorobą

*Prof. Andrzej Bochenek, szef I Kliniki Kardiochirurgii Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, współpracował z prof. Religą przez 25 lat. Przez 8 lat był jego zastępcą w klinice w Zabrzu. Asystował mu przy pierwszym przeszczepie serca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj