Dziennik Gazeta Prawana logo

"Myślałem, że strzały IRA to fajerwerki"

17 marca 2009, 16:07
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
31-letni Marcin, ranny w ataku Prawdziwej IRA na bazę armii brytyjskiej w Massereene w Irlandii Północnej, opowiada, że w dniu strzelaniny zastępował w pracy swojego kolegę. Ta przysługa mogła go kosztować życie.

W feralną sobotę Marcin, który w Antrim pracował jako dostawca pizzy w restauracji Domino's, . To miała być przyjacielska przysługa - kolega chciał tego dnia wrócić do domu wcześniej.

>>>Żołnierz uratował życie polskiego emigranta

Konsul honorowy RP Jerome Mullen, który odwiedził emigranta w belfaskim szpitalu, wspomina, że podczas ataku Polak był świadomy. "Opowiadał, że po pierwszej serii strzałów był przekonany, że to fajerwerki. . , co - jak mówi - podobno w ogóle mu się nie zdarza" - mówi konsul.

>>>Prawdziwa IRA nie żałuje Polaka

Polski emigrant przyjechał do Irlandii Północnej cztery lata temu ze swoją dziewczyną Martą, z którą ma 16-miesięcznego synka. W rekonwalescencji na miejscu towarzyszy mu rodzina.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj