Dwa lata temu Mariusz K. pilnował w olsztyńskim areszcie . Na jego służbie gangster się powiesił. Tydzień temu - w nocy z niedzieli na poniedziałek - w ten sam sposób zabił się też Mariusz K.
Ministerstwo sprawiedliwości . Najpierw policjanci wysłali faks pod zły numer. Znaleźli go na stronie internetowej aresztu. Potem komunikat dotarł bez informacji, że zabił się strażnik, który pilnował Franiewskiego. Ministerstwo dowiedziało się dopiero w piątek rano. "Po południu powołałem zespoł nadzwyczajny" - mówił na konferencji prasowej .
>>>Cztery dni ciszy o samobójstwie strażnika
Dziś ujawniono efekty 2,5-dniowego śledztwa Wynika z niego, że ze . Ostatnie godziny swojego życia strażnik spędził ze znajomą w Morągu. Po godz. 22 wyszedł od niej i udał się do domu. Po godz. 23 dostała ona kilka SMS-ów, z których wynikało, że ma zamiar się zabić.
Dopiero potem Mariusz K. wysłał pożegnanie rodzinie. . Ta ruszyła w drogę i przy drodze do miejscowości Raj znalazła powieszonego przyjaciela.
Czy ktoś mu pomógł się zabić? Wykluczył to lekarz, który przeprowadził sekcję zwłok. - powiedział prok. Zbigniew Więckiewicz.
Dlaczego więc Mariusz K. się zabił? . "To te dwa czynniki wpłynęły na podjęcie przez niego tragicznej decyzji" - podkreślił prok. Więckiewicz. Jego praca i związek ze sprawą Olewnika nie ma, według resortu sprawiedliwości, żadnego wpływu na samobójstwo.
>>>Odtworzyli porwanie Krzysztofa Olewnika
Przed Mariuszem K. i Wojciechem Franiewskim powiesili się także - skazani za zabójstwo Krzysztofa Olewnika na dożywocie.