Pielęgniarki uspokajają, że wszyscy pacjenci, którzy nadal są w szpitalu mają zapewnioną opiekę. Na większości oddziałów zostały tylko oddziałowe, ale Komitet Strajkowy utworzył też "zespoły interwencyjne". , by w razie potrzeby wspomóc dyżurujące pielęgniarki.
Strajkujące siostry zebrały się w świetlicy szpitala, wszystkie miały na sobie symboliczne czarne koszulki. Przed południem było tam 170 osób.
Czy życie pacjentów nie jest jednak zagrożone? Szpital już w czwartek ograniczył przyjmowanie chorych. Umieszczał na oddziałach tylko osoby, których nie można było odesłać. Teraz . Według dyrektora lecznicy, Andrzej, Pawluczyka, chorzy mimo strajku pielęgniarek maja zapewnioną właściwą opiekę medyczną. Zastępca dyrektora ds. lecznictwa Tadeusz Kalbarczyk stwierdził, że odejście od łóżek pielęgniarek jest niezgodne z zasadami etyki oraz z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych.
>>>Pacjent zmarł, bo siostry strajkowały?
Te odpowiadają, że nie miały już innego wyjścia. Za rozpoczęciem strajku opowiedziało się 94 procent pracowników szpitala. ". Zabrakło nam już sposobów domagania się o poprawę naszej sytuacji" - mówi przewodnicząca szpitalnego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Anna Trzaszczka.
Związek domaga się 600 złotych podwyżki a także wprowadzenia taryfikatora, siatki płac i norm zatrudnienia. . Żadne sposoby jego rozwiązania nie przyniosły rezultatu.
I strajk też raczej nie zakończy się pełnym sukcesem pielęgniarek. Lecznica ponosi straty rzędu miliona złotych miesięcznie, a na podwyżki potrzebowałaby dodatkowo 500 tys. zł. . Nie ma nawet pieniędzy na obecnie wypłacane pensje. Jak na razie pracownicy dostali na razie tylko 70 proc. wypłaty za lipiec. Dlatego dyrekcja wyklucza jakiekolwiek podwyżki.
Kalbarczyk dopuszcza możliwość zawieszenia działania poszczególnych oddziałów, a . Jeżeli w wyniku strajku pogorszy się stan chorych, zostanie zawiadomiona prokuratura.