Dziennik Gazeta Prawana logo

O CBŚ: Ekipa szambonurków z kartonami bolsa pod pachą

28 lutego 2011, 20:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
CBŚ zlikwidowało wytwórnię dopalaczy
CBŚ zlikwidowało wytwórnię dopalaczy/Inne
Dziennikarze "Superwizjera" dotarli do skandalicznych zeznań szefa warszawskiego CBŚ, nadzorującego sprawę porwania Krzysztofa Olewnika. Mowa w nich nie tylko o uchybieniach w śledztwie, ale też o sytuacji w siedzibie warszawskiego CBŚ. Gdzie - jak zeznawał Marzec - odbywano stosunki z Ukrainkami z agencji towarzyskich na Pradze.

Jarosław Marzec to były szef gdańskiego i warszawskiego CBŚ. Do jego zeznań dotarli dziennikarze "Superwizjera" TVN. Choć złożył je w grudniu 2009 roku przed sejmową komisją śledczą badająca sprawę porwania Krzysztofa Olewnika, a przesłuchanie odbywało się w trybie jawnym, to przewodniczący komisji, Marek Biernacki (PO), nie zdecydował się na ujawnienie stenogramu.

Co powiedział Marzec? Po pierwsze zeznał, że policjanci z warszawskiej grupy CBŚ wciąż weryfikowali wersję samouprowadzenia oraz twierdzili, że Krzysztof żyje. Olewnik wówczas już nie żył.

"(…) zostałem wprowadzony w tajne ustalenia śledztwa polegające na tym, że Krzysztof Olewnik wspólnie ze swoją siostrą Danutą generalnie wymyślili sobie patent na to, żeby odciążyć swojego ojca Włodzimierza Olewnika z nawisów inflacyjnych i przejąć od niego jakieś duże ilości pieniędzy, że generalnie Krzysztof Olewnik wspólnie z tym księdzem, którego polecono nam obserwować, uprawiają jakieś dziwne rodzaje seksu (…). Na terenie Starogardu znajduje się również przemienna kochanka tego księdza i Olewnika jednocześnie." - mówił Marzec.

Inwigilacja księdza i kochanki nie przyniosła żadnych rezultatów. Nie wiadomo skąd pochodziły informacje o ich rzekomym romansie. 

Ale to nie koniec "rewelacji" w zaznaniach szefa warszawskiego CBŚ. Opisuje on również atmosferę i warunki pracy funkcjonariuszy biura oraz ich skandaliczne zachowanie.

"Miałem pracować w zarządzie CBŚ w największym mieście w Polsce, gdzie można było wejść do niego z ulicy z siedmiu kierunków, gdzie odbywano stosunki z Ukrainkami z agencji towarzyskich na Pradze (…). Miałem zabezpieczone 400 kg narkotyków wartości około 160 milionów złotych, zabezpieczone jednym zamkiem łucznik i skomplikowaną plombą z plasteliny. Miałem pracować w zarządzie CBŚ, do którego o godzinie 9 rano przychodziło mi 30 ludzi wyglądających jak ekipa szambonurków, przychodziła z dziewczynami, z kartonami bolsa pod pachą (…). Około godziny 11 śmierdział już bigos, odgrzewane kotlety, a oni lali się o panią Helenkę."

Całość w dzisiejszym "Superwizjerze" TVN o 23:35.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Onet
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj