Po południu w Warszawie doszło do stłuczki limuzyny, którą jechał szef europarlamentu Jerzy Buzek - informację, którą wcześniej podały media, potwierdził w poniedziałkowej rozmowie z PAP rzecznik przewodniczącego PE Robert Golański. W wypadku nikt nie został ranny.

Reklama

Golański, który przebywa obecnie w Brukseli, potwierdził, że na zbiegu stołecznych Alej Jerozolimskich i ulicy Żelaznej doszło do niegroźnej stłuczki samochodu rządowego, którym jechał Buzek.

"Nie mam w tej sprawie żadnych bardziej szczegółowych informacji poza tą najważniejszą, że nikomu nic się nie stało, zarówno przewodniczącemu, jego kierowcy oraz oficerowi Biura Ochrony Rządu, jak i osobom jadącym w tym drugim samochodzie - Citroenie, który brał udział w zdarzeniu" - powiedział rzecznik szefa PE.

Rzecznik stołecznej policji Maciej Karczyński z kolei potwierdził PAP jedynie fakt kolizji z udziałem auta z kolumny BOR na skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich i Żelaznej. Według Karczyńskiego, obaj kierowcy byli trzeźwi.

Informacja o wypadku Buzka ukazała się w poniedziałek po południu na stronach serwisu TVN Warszawa. Według serwisu, jadące na sygnałach Alejami Jerozolimskimi BMW szefa PE wjechało na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Uprzywilejowanego samochodu nie zauważył kierowca Citroena, który - mając zielone światło - wyjeżdżał z ul. Żelaznej. Citroen uderzył w bok limuzyny z byłym premierem Polski