Po piątkowych zamieszkach w Warszawie głos zabrali nie tylko prezydent Bronisław Komorowski, premier Donald Tusk, ale też ambasador Niemiec. Kilkudziesięciu obywateli zza zachodniej granicy wszczęło bójkę z policją.
"Bardzo mi przykro, że właśnie tego dnie, kiedy Polska świętuje wolność, wolność została tak nadużyta"- powiedział Rüdiger Freiherr von Fritsch, ambasador Niemiec w Polsce. Po burdach w stolicy zatrzymano m.in. niemieckich antyfaszystów, którzy przyjechali wesprzeć blokadę organizowanego przez środowiska prawicowe "Marszu Niepodległości".
"Wolność nie pozwala na stosowanie przemocy, ani we własnym kraju, ani tym bardziej w kraju, gdzie jestem gościem"- oświadczył Rüdiger Freiherr von Fritsch. Dodał, że to bardzo dobrze, że policja i prokuratura tak szybko zajęła się badaniem udziału niemieckich obywateli w starciach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło TVN24
Powiązane
Zobacz
|