Reklama

Robert Zieliński: Uniewinniając gang pruszkowski, warszawski sąd zaskoczył, a może nawet zaszokował opinię publiczną. Czy Centralne Biuro Śledcze jest przygotowane na powrót mafiosów na ulice?

mł. insp. Zbigniew Maj*: Nie mogę i nawet nie chcę komentować wyroków niezawisłego sądu. Jestem przekonany, że jako formacja powołana do zwalczania zorganizowanych struktur przestępczych dobrze wywiązujemy się ze swoich zadań. Sam wyrok nie przesądza, że wszyscy z uniewinnionych opuszczą mury więzień i aresztów. Na większości z nich ciążą wyroki lub areszty w innych sprawach karnych.

Ci, którzy wyjdą, wrócą do swojego przestępczego rzemiosła?

Prawdopodobnie będą próbować, to jedyne, co potrafią robić. Muszą jednak wziąć pod uwagę, że automatycznie będą budzić zainteresowanie Centralnego Biura Śledczego, będą czuć nasz oddech na plecach. Co to oznacza, przekonał się niedawno Marek C. „Rympałek”, który w połowie lat 90. kierował jedną z najgroźniejszych grup. Po odsiedzeniu wyroku wyszedł na wolność i próbował odbudować swoją pozycję. Niewiele czasu nam zajęło, aby wrócił za kratki z poważnymi zarzutami dotyczącymi handlu narkotykami. Naprawdę, my łatwo nie zapominamy, o czym przekonał się choćby Rafał S. „Szkatuła”, którego wytrwale poszukiwaliśmy przez 10 lat. Co więcej, dziś są to 50-latkowie, których młode wilki nie wpuszczą tak łatwo na rynek.

Wiele osób jeszcze pamięta lata 90., gdy egzekucje, wybuchy bomb były niemal codziennością. To okres bezradności państwa. Wyrok budzi obawy o powrót do tamtych czasów.

Centralne Biuro Śledcze od tamtego czasu wiele się nauczyło, przeszło ewolucję i nasi ludzie są dziś profesjonalnie przygotowani do mierzenia się z przeciwnikiem. Ale co jeszcze ważniejsze – zmienili się również Polacy. Dziś nie ma społecznego przyzwolenia na działanie przestępców, ludzie już nie dają się łatwo zastraszyć. Ktoś w złotym łańcuchu, dresie nie wejdzie nawet do żadnego szanującego się lokalu, bo nie wpuści go ochrona. A sam właściciel lokalu o najdrobniejszej próbie wymuszenia haraczu poinformuje nas, jeszcze nim za szantażystą zamkną się drzwi. Myślę, że policjanci zapracowali na takie zaufanie, prowadząc skutecznie setki spraw przeciwko najbardziej niebezpiecznym „ludziom z miasta”. W ten sposób obalamy mit, że istnieje kategoria ludzi nietykalnych.

Co jednak ze świadkami koronnymi, których wiarygodność podważa wyrok sądu? Czy oni nie mają powodów, aby obawiać się zemsty?

Fakty są takie, że światu przestępczemu dotąd nie udało się dosięgnąć żadnego z polskich świadków koronnych. I zrobimy wszystko, aby tak już było zawsze. Sama ocena wiarygodności słów świadka nie należy do nas, to rola prokuratury i sądu.

*mł. insp. Zbigniew Maj jest zastępcą dyrektora Centralnego Biura Śledczego, nadzoruje pracę pionu zwalczającego przestępczość kryminalną. Wcześniej kierował m.in. zarządem CBŚ w Krakowie i Poznaniu