Dziennik Gazeta Prawana logo

Tomasz Zimoch dla dziennik.pl: Nie znają prognoz pogody? Warto się nauczyć

17 października 2012, 15:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tomasz Zimoch
Tomasz Zimoch/Newspix
"Wstyd!" - komentuje wydarzenia na Stadionie Narodowym dla dziennik.pl Tomasz Zimoch. - Ale w starciu z Anglikami wygraliśmy pod jednym względem - dodaje znany komentator sportowy. Polacy wybrnęli, bo wielką kompromitację potrafili obrócić w żart.

Tomasz Zimoch był inicjatorem apelu do PZPN, w którym domagał się przyznania biletów na mecz Polska-Anglia polskim medalistom z igrzysk olimpijskich i paraolimpiady w Londynie. Jego akcja zakończyła się pełnym sukcesem. Medaliści dostali bilety w strefie VIP. Ale meczu wczoraj nie obejrzeli. Podobnie jak dziesiątki kibiców moknących na Stadionie Narodowym i miliony tych, którzy siedzieli przed telewizorami.

mówi nam dziennikarz.

Zimoch nie chce wskazywać winowajców blamażu. - mówi Zimoch.

Dziennikarz nie chce jednak mówić tylko o kompromitacji. Krytykującym Polaków Anglikom wytyka ich własne wpadki. - mówi Zimoch i dodaje, że w całej aferze jest jeden jasny punkt. - powiedział Zimoch.

Dziennikarz stanął też w obronie kibiców, którzy odpowiedzą za to, że wtargnęli na murawę. - - mówi Zimoch.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj