Dziennik Gazeta Prawana logo

Koperta z pieniędzmi to nie łapówka? Zaskakujący finał sprawy synowej Gierka

8 stycznia 2014, 09:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ariadna G.
Koperta z pieniędzmi to nie łapówka? Zaskakujący finał sprawy synowej Gierka/Agencja Gazeta
Jako dyrektor kliniki okulistycznej w Katowicach dostawała pieniądze od firm, ale sąd ją uniewinnił. "Gazeta Wyborcza" dotarła do zaskakującego uzasadnienia sądu w tej sprawie. Gotówkę w kopercie określono mianem "nieformalnej opłaty".

"Gazeta Wyborcza" przypomina, że sąd wydał wyrok w tej sprawie w listopadzie ubiegłego roku, ale dopiero dziś, gdy sąd skończył pisać uzasadnienie, wiadomo dlaczego uznano, że Ariadna G. została uznana za niewinną.

Upadek Ariadny G. ma swój początek w 2007 roku, za rządów PiS. Wtedy to po tekście Tygodnika Podhalańskiego (padają w nim sugestie związane z przyjmowaniem łapówek przez dyrektor kliniki - red.) do kliniki kierowanej przez Ariadnę G., która jest byłą synową I sekretarza PZPR Edwarda Gierka, wchodzi prokuratura i Najwyższa Izba Kontroli. Pod lupą śledczych lądują przetargi.

Rok później do prokuratury wpływa doniesienie o łapówkach przekazywanych Ariadnie G. przez jedną z austriackich firm, która dostarczała do kliniki medykamenty. "GW" przypomina, że po tym zdarzeniu była synowa Edwarda Gierka straciła stanowisko i przeszła na emeryturę.

Oskarżono ją o przyjęcie 13 łapówek. W latach 2003 - 2007 miała otrzymać od Agnieszki B, przedstawicielki austriackiej firmy, 100 tys. zł i 65,5 tys. euro. Wręczająca gotówkę sama zgłosiła się do prokuratury. Doniosła na lekarkę i dzięki temu uniknęła kary.

Ariadna G. nigdy nie przyznała się do winy, a "GW" podaje, że w sądowym uzasadnieniu nie ma żadnej wzmianki o tym, co stało się z pieniędzmi, które otrzymała dyrektor kliniki okulistycznej.

Największym zaskoczeniem jest jednak fakt, że w sędzia Maciej Jabłoński w uzasadnieniu przyznaje rację prokuraturze jeśli chodzi o fakt przyjmowania przez Ariadnę G. kopert z gotówką, ale... nie uznał ich za korzyść majątkową. 

"GW" pisze, że lekarkę oskarżono z art. 228 paragraf 1 kodeksu karnego. Zdaniem sędziego, by zaistniało przestępstwo łapownictwa, trzeba wykazać związek pomiędzy pełnieniem funkcji publicznej a przyjęciem korzyści. Tego związku sędzia się nie dopatrzył.

Zdaniem sądu nie stwierdzono, by Ariadna G. miała wpływ na komisję przetargową. To czym były zatem koperty z pieniędzmi?

- ocenił sędzia Jabłoński. Jego zdaniem Agnieszka B. przekazywała pieniądze dobrowolnie z powodu i polityki firmy medycznej, która chciała zaistnieć na polskim rynku medycznym.

- oceniła Grażyna Kopińska, ekspert z Fundacji Batorego.

Wyrok w sprawie Ariadny G. nie jest prawomocny. Prokuratura zapowiada apelację.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Gazeta Wyborcza
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj