Postępowanie w tej sprawie prowadzi dział do spraw wojskowych Prokuratury Rejonowej w Gdyni.
- powiedział Macierewicz, odpowiadając na pytania dziennikarzy przed uroczystościami z udziałem kombatantów II wojny światowej w Belwederze w Warszawie.
- dodał minister.
Dopytywany, czy wojsko zamierza wdrożyć po wypadku dodatkowe środku ostrożności, Macierewicz powiedział, że będzie to zależało od wyników śledztwa prokuratury, "która wykaże, czy takie uchybienia mogły się zdarzyć, czy też była to sytuacja, której uniknąć nie było można w ramach tego programu ćwiczeń".
- powiedział szef MON. Zastrzegł, że nie zna całości sprawy, która jest w rękach prokuratury.
- dodał.
Macierewicz złożył też kondolencje rodzinie zmarłego żołnierza. Zapowiedział, że chce w piątek być na jego pogrzebie.
Do śmiertelnego wypadku doszło w niedzielę na terenie morskiego oddziału Jednostki Wojskowej GROM w Gdańsku. Podczas wykonywania zadania szkoleniowego z udziałem śmigłowca Mi-17 z 7. eskadry działań specjalnych w Powidzu, polegającego na podejmowaniu żołnierzy z pokładu statku zacumowanego przy nabrzeżu na Westerplatte, jeden z żołnierzy - zastępca dowódcy sekcji szturmowej - przypięty do liny zamocowanej do śmigłowca dostał się między nabrzeże a burtę. Zmarł wskutek odniesionych obrażeń.
Drugi żołnierz spadł na pokład statku. Doznał ogólnych potłuczeń ciała oraz urazu kręgu szyjnego. Trafił do szpitala, z którego został zwolniony po opatrzeniu i zbadaniu.
Śledztwo gdyńskiej prokuratury jest prowadzone w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci oficera.
"Gazeta Wyborcza" napisała w czwartek, że ćwiczenia w Gdańsku obserwował król Jordanii Abdullah II. Na jego koncie na Twitterze opublikowano zdjęcia z tego wydarzenia. Przebywający w Polsce z nieoficjalną wizytą Abdullah II w niedzielę w Gdańsku rozmawiał z prezydentem Andrzejem Dudą. Spotkał się też z Macierewiczem. (PAP)