Dwuletni Alfie Evans, który cierpiał na niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną, zmarł w nocy z piątku na sobotę w szpitalu w Liverpoolu - podały w sobotę media przytaczając post, który na Facebooku opublikował ojciec chłopca.
Biskup senior archidiecezji warszawsko-praskiej oraz były przewodniczący Zespołu KEP ds. Bioetycznych abp Henryk Hoser pytany w sobotę w RMF FM, czy - jego zdaniem - "musiało się to tak skończyć", powiedział: .
Abp Hoser przypomniał, że członkowie Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych, który w piątek obradował w Warszawie, napisali w komunikacie, że solidaryzują się z rodzicami małego pacjenta, którzy "stają się ofiarami bezdusznej normy prawnej".
- przypomniał duchowny.
Na pytanie, czy Episkopat Polski obwinia kogoś za tę sytuację, abp Hoser powiedział: . - ocenił.
Zdaniem abp Hosera, o życiu dziecka, chorego i człowieka "powinien decydować lekarz i ci, którzy za chorego są odpowiedzialni". - podkreślił duchowny.
Przebywający w szpitalu Alder Hey w Liverpoolu od grudnia 2016 r. Alfie Evans cierpiał na ciężką, niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną, która - jak ocenili brytyjscy lekarze - doprowadziła do nieodwracalnych i "katastrofalnych" zmian w mózgu, wykluczających nie tylko powrót do zdrowia, ale jakiekolwiek znaczące przedłużenie życia.
W poniedziałek wieczorem chłopiec został on odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Opiekujący się z nim zespół medyczny, który reprezentuje przed sądem interesy chłopca, ocenił, że dalsza terapia "nie jest w jego najlepszym interesie" i może być nie tylko "daremna", ale także "nieludzka". Zgodnie z brytyjskim prawem, lekarze występują jako reprezentanci interesów dziecka, które nie zawsze muszą być zbieżne z opinią rodziców.
Starania o uratowanie dziecka podjęła na prośbę rodziców znana watykańska placówka pediatryczna Bambino Gesu, deklarując gotowość do przyjęcia chłopca; doszło do tego na polecenie papieża Franciszka, który 18 kwietnia przyjął na audiencji ojca Alfiego. Jednocześnie włoskie MSZ zdecydowało o pilnym nadaniu Alfiemu włoskiego obywatelstwa i zapewniło o gotowości przewiezienia go do kraju w dowolnym momencie.
Sąd rodzinny w Manchesterze odrzucił we wtorek wniosek rodziców Alfiego o zgodę na przewiezienie dziecka do Włoch w celu dalszego podtrzymywania jego życia. Sędzia przychylił się do opinii brytyjskich lekarzy, że taki ruch byłby zbyt niebezpieczny dla zdrowia dziecka. Możliwe byłoby jedynie przewiezienie chłopca do domu lub hospicjum.