Dziennik Gazeta Prawana logo

ZUS opóźnia wypłatę zasiłków macierzyńskich

2 stycznia 2008, 08:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Właśnie zostałaś mamą i czekasz na zasiłek macierzyński. Tymczasem ZUS żąda wciąż nowych dokumentów i opóźnia wypłatę należnych Ci pieniędzy. Urzędników nie interesuje to, że nie masz z czego żyć. Na zasiłek możesz czekać nawet dwa miesiące - informuje "Życie Warszawy".

"Przez dwa miesiące byłam bez środków do życia. Nie miałam pieniędzy na pieluchy i ubranka, bo nie wypłacano mi zasiłku macierzyńskiego" - skarży się dziennikarzom "Życia Warszawy" pani Aneta. A Zakład Ubezpieczeń Społecznych twierdzi, że problemu nie ma.

Pani Agnieszka z Warszawy, podobnie jak pani Aneta, na wypłatę pieniędzy czekała blisko 60 dni, chociaż powinny wpływać regularnie jak pensja. Powód? ZUS żądał od niej wciąż dodatkowych dokumentów.

Najpierw potrzebne było zaświadczenie o narodzinach dziecka, by naliczono czas urlopu macierzyńskiego. Po kilku dniach ZUS zażądał podania numeru konta bankowego, danych osobowych i dostarczenia aktu urodzenia, który wydaje gmina. W stolicy rodzice dostają je zwykle po trzech tygodniach od narodzin dziecka. ZUS wezwał też panią Agnieszkę, by zaświadczyła, czy to jej pierwsze dziecko, chociaż wcześniej była już na urlopie macierzyńskim.

Po sześciu tygodniach od narodzin synka i po dopełnieniu wszystkich formalności pani Agnieszka nerwowo zaglądała na bankowe konto. Minęło dokładnie 30 dni od dostarczenia ostatnich dokumentów, czyli tyle, ile ZUS rezerwuje sobie na wypłatę zasiłku. Zamiast pieniędzy przyszedł kolejny list. W nagłówku, jak zawsze, były imię, nazwisko i nr PESEL pani Agnieszki, a obok pusty formularz do wypełnienia z polami: imię, nazwisko, nr PESEL.

"Wyprowadziło mnie to z równowagi. Święta za parę dni, a ja nie miałam pieniędzy na rachunki" - wspomina. Tym razem z wypełnionym formularzem wysłała list do inspektoratu, pytając, czy ZUS wie, ile dni pozostawia ją bez środków do życia. To zadziałało, pieniądze przesłano w ciągu tygodnia.

Opóźnienia w wypłatach zasiłków nie dotyczą kobiet zatrudnionych w dużych przedsiębiorstwach. Te przeważnie same wypłacają swoim pracownicom należne im pieniądze. Problemy mają matki pracujące w małych firmach, likwidowanych zakładach lub gdy kończą się im umowy o pracę. Wtedy ZUS przejmuje na siebie formalności związane z wypłatą pieniędzy.

Co na to ZUS? "Takie przypadki są zjawiskiem marginalnym. Mamy prawo żądać dodatkowych dokumentów" - mówi "Życiu Warszawy" Jacek Dziekan z centrali ZUS.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj