W piątek z widzami "Magazynu 24 godziny", nadawanego w TVN 24, pożegnał się Tomasz Sekielski. Wkrótce ze swoim programem "Bohater tygodnia" rozstanie się Andrzej Morozowski. Prawdopodobnie do końca lutego dziennikarz odejdzie też ze "Skanera politycznego". Kierownictwo kanału ustala, kto ich zastąpi. "Anna Jędrzejowska, przejmie prowadzenie weekendowych wydań <Magazynu 24>. W sprawie <Bohatera tygodnia> ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły" - mówi DZIENNIKOWI Adam Pieczyński, szef TVN 24. Nie ukrywa, że odejście dziennikarzy to duża strata dla kanału, zastrzega jednak, że ani Sekielski, ani Morozowski nie rozstają się zupełnie ze stacją. "Będą zapraszani w roli komentatorów" - wyjaśnia Pieczyński.

Sami dziennikarze tłumaczą, że w tej chwili zamierzają się skupić tylko na pracy nad "Teraz My!", czyli swoim programem publicystycznym w TVN. Czyżby szykowali się do starcia z show Tomasza Lisa? Od wiosny show ten ma być nadawany w TVP 2 właśnie w poniedziałkowe wieczory. "To zbieg okoliczności, decyzja zapadła już w grudniu, jeszcze zanim było wiadomo, że Lis będzie miał swój program w <Dwójce>" - mówi Tomasz Sekielski i dodaje: "Mamy wiele pomysłów, które chcemy zrealizować w <Teraz My!>, ale wymagają one więcej czasu. Czasem trzeba z czegoś zrezygnować, żeby coś innego zrobić lepiej". Andrzej Morozowski dorzuca: "Stacja uznała, że <Teraz My!> jest jej flagowym programem. Kierownictwo dało nam tym samym sygnał, że na nas stawia".

"Teraz My!" od kilku miesięcy jest jedynym liczącym się publicystycznym programem w ogólnopolskich stacjach telewizyjnych. "Sekielski i Morozowski wytyczyli nowy trend w publicystyce. Po pierwsze dlatego, że ich program nie opiera się tylko na formule gadających głów komentujących bieżące wydarzenia, ale na własnych newsach. Po drugie, bo zadają pytania w imieniu swoich widzów, pytają o rzeczy, które interesują ludzi. Są przy tym bezlitośni" - ocenia prof. Wiesław Godzic, medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

Jego zdaniem siła "Teraz My!" polega również na zgranym duecie prowadzących i łączeniu polityki z rozrywką. "Nie wszyscy jesteśmy intelektualistami, czasem warto na politykę spojrzeć z przymrużeniem oka. Ważne jednak, żeby nie przekroczyć granicy" - dodaje medioznawca. Ale tak właśnie odebrano występ Dody, która w jednym z programów zaśpiewała dla premiera Donalda Tuska, czy ostatni pokaz mody - jego bohaterem był m.in. transwestyta.

Te pomysły spotkały się z zarzutami, że dziennikarze próbują na siłę uatrakcyjnić show i podnieść oglądalność. "Chcemy się odróżniać od innych. A takie elementy zawsze były obecne w programie, bo uważamy, że o polityce nie można mówić tylko z namaszczeniem i śmiertelną powagą" - tłumaczy Morozowski. "Pokaz mody miał skłonić do głębszych refleksji nad granicami demokracji. Czy jeśli ktoś jest gorzej ubrany, albo wygląda inaczej, nie może wejść do Sejmu?" "W Szwecji to nie do pomyślenia" - broni ekscentrycznego pokazu Morozowski i dodaje, że rozrywkowe elementy nie znikną z programu. "Teraz jednak bardziej chcemy oprzeć się na newsach" - zapowiada.