Nurek zlekceważył zakaz wpływania do promu "Jan Heweliusz". Pod wodę zeszło siedem osób. Eksplorowały wrak w parach. Jeden z nurków prawdopodobnie postanowił zwiedzić siłownię zatopionego promu. Wpłynął do wnętrza i już nie wypłynął.

Akcja ratunkowa trwała wczoraj od godziny 14 do wyczerpania powietrza w butlach nurków. Koledzy szukali zaginionego przez godzinę. Bezskutecznie. Musieli wracać do portu w Świnoujściu. Służby przyznają, że nie ma nadziei na ocalenie Polaka.

Reklama

Policja przesłuchała już kapitana jednostki, który wypłynął z nurkami, a także instruktora i szefa organizującej wyprawę szkoły nurkowej ze Stargardu Szczecińskiego - podaje RMF.

W specjalnym oświadczeniu Stargardzkiego Klubu Sportów Podwodnych "Barakuda" w Stargardzie Szczecińskim, którego członkowie wzięli udział w wyprawie do wraku Heweliusza, napisano, że 20 września w nurkowaniu uczestniczyło 10 członków klubu.

"W sobotę zaplanowane były dwa nurkowania, z których pierwsze przebiegło zgodnie z planem. Podczas drugiego nurkowania z nieustalonych do obecnej chwili przyczyn jeden z nurków nie wynurzył się na powierzchnię. Jego partner po bezskutecznej próbie odnalezienia kolegi wynurzył się na powierzchnię i zaalarmował instruktorów zabezpieczających nurkowanie" - piszą członkowie "Barakudy". Według nich, instruktorzy byli wtedy na pokładzie jednostki, którą w miejsce, gdzie znajduje się wrak, przypłynęła ekipa nurków.

Akcję poszukiwawczą płetwonurkowie przeprowadzili na wodzie i pod wodą - zapewniają w oświadczeniu członkowie klubu. Podkreślają też, że obydwaj nurkowie mieli "stosowne uprawnienia do płetwonurkowania i obaj mieli wieloletnie doświadczenie".

"Wydarzenia" Polsatu: 15 lat po tragedii
"Jan Heweliusz" zatonął w czasie silnego sztormu na Bałtyku, 14 stycznia 1993 roku, 20 mil morskich od wybrzeży niemieckiej wyspy Rugia. Zginęło 55 osób, uratowano zaledwie 9.

Reklama

>>>Przeczytaj wspomnienie marynarza, który ocalał z katastrofy

Wrak leży na głębokości 27 metrów. Szkoły nurkowania - mimo ostrego sprzeciwu rodzin ofiar katastrofy - organizują tam podwodne wyprawy. Od lat bliscy zabitych domagają się wprowadzenia zakazu eksplorowania "Jana Heweliusza". Na razie bezskutecznie.