Dziennik Gazeta Prawana logo

Polski nurek zaginął we wraku "Heweliusza"

21 września 2008, 12:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tragedia na Bałtyku. Polski nurek zaginął we wraku promu "Jan Heweliusz", niedaleko niemieckiej wyspy Rugia. Wbrew zakazowi wpłynął do zatopionej jednostki. Nie ma już szans na odnalezienie go żywego. Jutro niemieckie służby wznowią poszukiwanie ciała.

Nurek zlekceważył zakaz wpływania do promu "Jan Heweliusz". Pod wodę zeszło siedem osób. Eksplorowały wrak w parach. Jeden z nurków prawdopodobnie postanowił zwiedzić siłownię zatopionego promu. Wpłynął do wnętrza i już nie wypłynął.

Akcja ratunkowa trwała wczoraj od godziny 14 do wyczerpania powietrza w butlach nurków. Koledzy szukali zaginionego przez godzinę. Bezskutecznie. Musieli wracać do portu w Świnoujściu. Służby przyznają, że nie ma nadziei na ocalenie Polaka.

Policja przesłuchała już kapitana jednostki, który wypłynął z nurkami, a także instruktora i szefa organizującej wyprawę szkoły nurkowej ze Stargardu Szczecińskiego - podaje RMF.

W specjalnym oświadczeniu Stargardzkiego Klubu Sportów Podwodnych "Barakuda" w Stargardzie Szczecińskim, którego członkowie wzięli udział w wyprawie do wraku Heweliusza, napisano, że 20 września w nurkowaniu uczestniczyło 10 członków klubu.

"W sobotę zaplanowane były dwa nurkowania, z których pierwsze przebiegło zgodnie z planem. Podczas drugiego nurkowania z nieustalonych do obecnej chwili przyczyn jeden z nurków nie wynurzył się na powierzchnię. Jego partner po bezskutecznej próbie odnalezienia kolegi wynurzył się na powierzchnię i zaalarmował instruktorów zabezpieczających nurkowanie" - piszą członkowie "Barakudy". Według nich, instruktorzy byli wtedy na pokładzie jednostki, którą w miejsce, gdzie znajduje się wrak, przypłynęła ekipa nurków.

Akcję poszukiwawczą płetwonurkowie przeprowadzili na wodzie i pod wodą - zapewniają w oświadczeniu członkowie klubu. Podkreślają też, że obydwaj nurkowie mieli "stosowne uprawnienia do płetwonurkowania i obaj mieli wieloletnie doświadczenie".


"Jan Heweliusz" zatonął w czasie silnego sztormu na Bałtyku, 14 stycznia 1993 roku, 20 mil morskich od wybrzeży niemieckiej wyspy Rugia. Zginęło 55 osób, uratowano zaledwie 9.

>>>Przeczytaj wspomnienie marynarza, który ocalał z katastrofy

Wrak leży na głębokości 27 metrów. Szkoły nurkowania - mimo ostrego sprzeciwu rodzin ofiar katastrofy - organizują tam podwodne wyprawy. Od lat bliscy zabitych domagają się wprowadzenia zakazu eksplorowania "Jana Heweliusza". Na razie bezskutecznie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj