Dziennik Gazeta Prawana logo

Łapówki w ULC. Wyrzuceni wracali po cichu

7 sierpnia 2009, 07:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Łapówki w ULC. Wyrzuceni wracali po cichu
Inne
W normalnej firmie po wykryciu nadużyć winny pracownik dostaje dyscyplinarne zwolnienie. W Urzędzie Lotnictwa Cywilnego też tak robiono. Ale tylko po to, by sprawę wyciszyć. Potem urzędnik mógł wyjść z "zamrażarki" i wrócić do pracy. Tak było z Jerzym B., od którego zaczęła się afera korupcyjna w ULC.

"To jest . Tak nazywa się w środowisku pilotów-urzędników z ULC. Większość z nich to koledzy z wojska. Teraz pomagają sobie nawzajem. Jeśli jednemu z nich powinie się noga, odstawiany jest do tak zwanej zamrażarki i po jakimś czasie wraca" - mówi jeden z pilotów LOT-u.

Potwierdza to historia , jednego z urzędników, którym prokurator w środę postawił zarzut korupcji i działania w grupie przestępczej. Pod koniec 2008 r. musiał odejść z ULC - wyszło wtedy na jaw, że , któremu zdrowie już nie pozwalało na taką pracę. Niemiec - jak wynika z dokumentów - zdał egzaminy zaliczane zazwyczaj w kilka miesięcy w kilka dni. Właśnie ta sprawa stała się początkiem prokuratorskiego śledztwa CBA, które zaowocowało zatrzymaniami.

W poniedziałek, czyli dosłownie na dzień przed akcją Biura, . Długo nie popracował - w środę został zawieszony w obowiązkach. "Jerzemu B. postawiono zarzut, że jako funkcjonariusz publiczny przekroczył swoje uprawnienia. Grożą mu za to trzy lata więzienia" - mówi Radosław Skiba z warszawskiej prokuratury okręgowej.

Z zebranych przez nas informacji wynika, że ULC nie miał żadnych oporów przed współpracą z łamiącymi przepisy byłymi pracownikami. W sierpniu 2003 r. z dwojgiem pasażerów na pokładzie. Powód? Jak ustaliła Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, pogoda była dobra, maszyna sprawna - tylko na śmigłowcach.

Jednak Stefan W. miał licencję i to w dodatku amerykańską. Tłumaczył, że licencję wydał mu omyłkowo urzędnik z amerykańskiego odpowiednika polskiego ULC. Ale zamiast błąd sprostować, wykorzystał go i zdobył polską licencję . Wystawiła ją ówczesna podwładna Stefana W. Z zebranych przez DZIENNIK informacji wynika, że , w tym dwa za granicą.

Mimo takiej przeszłości Stefan W. odszedł z urzędu dopiero w 2007 roku, ale teraz jako właściciel firmy i zamienia licencje polskie na międzynarodowe. A na zakończenie wystawia certyfikat.

Prokuratura zapowiada, że cały czas bada sprawę i niewykluczone są kolejne zatrzymania. "To , ale na razie nie możemy ujawnić nic więcej" - mówi Skiba.

W czwartek warszawski sąd uwzględnił wszystkie wnioski prokuratury o tymczasowe aresztowanie - za kratkami znalazły się cztery z ośmiu osób, które usłyszały zarzuty dotyczące korupcji w ULC.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj