Zakazane będzie palenie marihuany w miejscach publicznych, takich jak szkoły czy obiekty sportowe - a dokładnie w promieniu 100 metrów od wejścia w linii prostej.

Przyjęta wcześniej przez Bundestag nowa ustawa wejdzie w życie za kilka dni - 1 kwietnia, po złożeniu podpisu przez prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera.

Reklama

Przed piątkowym głosowaniem w Bundesracie minister zdrowia Karl Lauterbach z socjaldemokratycznej SPD, który popierał ustawę, argumentował, że legalizacja uchroni szczególnie młode pokolenie przed konsumpcją substancji zdobywanych na czarnym rynku, a także spowoduje dekryminalizację marihuany.

Legalne także "stowarzyszenia"

Nowe prawo zezwala ponadto na tworzenie niekomercyjnych "stowarzyszeń hodowców" dla dorosłych, w których może uczestniczyć do 500 członków, zamieszkałych w Niemczech. Osoby te mogą wspólnie uprawiać konopie indyjskie oraz sprzedawać sobie wzajemnie marihuanę na własny użytek (maksymalnie 50 gramów na osobę miesięcznie).

Podkreślono ponadto, że w okresie nie później niż 18 miesięcy od wejścia w życie ustawy, należy przygotować i przedstawić wstępną ocenę jej wpływu na ochronę dzieci i młodzieży.

Nie bez zamieszania

Jeszcze krótko przed posiedzeniem losy ustawy nie były pewne - trzy komisje rekomendowały powołanie komisji mediacyjnej, co spowolniłoby procedowanie ustawy. Wiodąca w tej kwestii komisja zdrowia proponowała odroczenie wejścia w życie nowych przepisów do 1 października.

Aby uniknąć procesu mediacji, rząd federalny uwzględnił niektóre uwagi krytyczne, zgadzając się na większe wsparcie dla edukacji i profilaktyki, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży, a także bardziej elastyczne zasady wdrażania. W tym celu przed 1 lipca mają zostać wprowadzone kolejne zmiany w prawie.

Reklama

W ostatnim czasie przeciwko legalizacji wypowiadał się m.in. związek zawodowy policji (GdP), domagając się zwołania komisji mediacyjnej. - Jeśli Rada Federalna (Buundesrat) nie naciśnie hamulca, policja, służby celne, organy sądowe i urzędy ds. młodzieży zostaną natychmiast przytłoczone brakiem okresów przejściowych - wyjaśnił wiceprzewodniczący GdP Alexander Poitz.

Wystarczające i odpowiednie przygotowanie do nowej sytuacji prawnej od 1 kwietnia jest po prostu niemożliwe - podkreślił Poitz.