Dziennik Gazeta Prawana logo

Gen. Polko o błędach służb: Głowa Trumpa nie była w żaden sposób chroniona

14 lipca 2024, 19:37
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
General Roman Polko w Czestochowie
Gen. Polko o błędach służb: Głowa Trumpa nie była w żaden sposób chroniona/Agencja Gazeta
"Znam standardy działania amerykańskich służb; tym razem zabezpieczenie wiecu tych standardów nie spełniło" - powiedział gen. Roman Polko, komentując pracę ochrony, gdy doszło do ataku na Donalda Trumpa. Jego zdaniem potrzebne jest wyjaśnienie sprawy, ale nie powinno być motywowane politycznie.

Były prezydent USA Donald Trump został w sobotę postrzelony w ucho podczas wiecu wyborczego w Butler w stanie Pensylwania. 

Tragedia na wiecu Trumpa

Zginęły dwie osoby, w tym zamachowiec, a dwie kolejne zostały poważnie ranne. Stan kandydata Republikanów jest dobry. Sobotni wiec miał być ostatnim wystąpieniem Trumpa przed rozpoczynającą się w poniedziałek w Milwaukee konwencją wyborczą Republikanów, na której zostanie oficjalnie wybrany kandydat partii na prezydenta.

Jak powiedział były dowódca GROM gen. Roman Polko, wyjaśnienia i dochodzenie w sprawie zabezpieczenia wiecu są potrzebne, ale nie powinny być one motywowane politycznie. Niedobrze jest, gdy sprawy związane ze służbami stają się jakimś przedmiotem gry politycznej, nagłaśnianej przez media - podkreślił.

Gen. Polko o pracy służb

Polko przyznał, że niektóre z uchybień w zabezpieczeniu wiecu widać nawet gołym okiem. Jak dodał, "w czasach napiętej sytuacji międzynarodowej, potwierdzonej już wcześniej próbą zamachu na premiera Słowacji Roberta Ficę, ochrona powinna działać zgodnie ze standardami służb amerykańskich". Zdaniem generała tym razem ochrona tych standardów nie spełniała. Premier Słowacji Robert Fico został poważnie ranny, gdy w połowie maja kilkakrotnie strzelił do niego mężczyzna, który później tłumaczył, że sprzeciwia się polityce jego rządu.

"Takie miejsca zawsze są sprawdzane"

Jak argumentował były szef GROM "znając standardy pracy służb amerykańskich chociażby z wizyt prezydenta Stanów Zjednoczonych w Polsce wiemy, że zabezpieczenie budynków w okolicy, na których snajper mógłby rozmieścić swoje stanowisko jest po prostu takim standardem". Jak dodał "takie miejsca zawsze są sprawdzane przed wizytą i zawsze w takich miejscach znajduje się ktoś z Secret Service"

Zdaniem generała etap przygotowania zabezpieczenia wiecu wyglądał tak, jakby stwierdzono, że w mniejszej miejscowości będzie mniejsze zagrożenie. Tymczasem, jak podkreślił Polko, służby - niezależnie od tego, czy zabezpieczają duże wizyty, czy te regionalne - powinny stosować jednakowe standardy i procedury.

Rozmówca stwierdził, że także w przypadku zasłonięcia prezydenta przez funkcjonariuszy można dopatrzeć się uchybień. Przyznał jednak, że w tym wypadku agenci zachowali się znacznie lepiej, niż miało to miejsce przy próbie zamachu na premiera Słowacji.

Błędy służb

Widać było, że funkcjonariusze zasłonili z dużym poświęceniem prezydenta Trumpa własnymi ciałami, ale nie mieli oni ze sobą specjalnej teczki, którą mogliby blokować pociski - dodał były szef GROM. Głowa prezydenta nie była w żaden sposób chroniona, ani zasłonięta - zwrócił uwagę.

Jeżeli funkcjonariusze musieli już działać bez takiej teczki, powinni byli jak najszybciej prezydenta Trumpa pochylić w dół na wypadek możliwych strzałów przez potencjalnego drugiego zamachowca, czy gdyby ten pierwszy nie został zneutralizowany - podkreślił.

Zdaniem generała wszystkie błędy są tym bardziej rażące, że wizyta Trumpa w Pensylwanii nie była zaskoczeniem, a były prezydent nie złamał programu swojej kampanii.

Według niego "zabezpieczenie tego obszaru było po prostu łatwe", dlatego dziwne jest, że na dachu, z którego padły strzały, nikt ze służb się nie znalazł. Polko zastrzegł przy tym, że błędy nie muszą leżeć po stronie Secret Service, a sprawa musi doczekać się wyjaśnienia.

Generał wskazał ponadto, że Secret Service zajmuje się zabezpieczeniem takich wydarzeń, ale lokalne służby i policja mają obowiązek wspierać i zabezpieczać ich kluczowe działanie. Nasuwa się teraz pytanie, czy błędy były ze strony Secret Service, czy może ktoś wyznaczony do zabezpieczenia dachu nie wywiązał się ze swojej pracy jak należy - podsumował. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj