Dziennik Gazeta Prawana logo

Farfał: Czasem dzwonię do Giertycha

25 września 2009, 06:23
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Dotychczasowy p.o. prezesa TVP, Piotr Farfał, tłumaczy w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną", że minister skarbu Aleksander Grad nie gra w "jego drużynie". Farfał przyznaje także, że kontaktuje się z Romanem Giertychem. "Czasem dzwonię poradzić się w sprawach prawnych" - wyjaśnia.

Wczoraj do sądu okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek nowego zarządu TVP. Jego członkowie domagają się, by odwołany w sobotę prezes TVP Piotr Farfał bezzwłocznie opuścił zajmowany przez siebie gabinet. Prawnicy Bogusława Szwedy, nowego p.o. prezesa, uważają, że jest to wniosek niezależny od wpisu do KRS, który ma rozstrzygnąć, kto jest prezesem publicznej telewizji. Na jego rozpatrzenie sąd cywilny ma tydzień. Co na to Farfał? Uważa, że wniosek jest bezzasadny, i zapewnia, że wyniesie się z gabinetu na Woronicza, gdy tylko KRS nie uzna jego racji.

Podczas autoryzacji wywiadu dla "DGP" Piotr Farfał usunął niektóre pytania, które mu zadaliśmy, m.in o to, dlaczego „Wiadomości” nie informują o zmianie władz TVP.

:Sprawę rozstrzygnie sąd. Moim zdaniem sam wybór rady nadzorczej, a w konsekwencji również jej uchwały są nieważne. Tak wynika z opinii, które posiadam, ale podporządkuje się każdej decyzji sądu, niezależne jaka ona by nie była. Szkoda, że druga strona nie złożyła podobnej deklaracji.

Gdy tylko będzie orzeczenie pierwszej instancji. Niezależnie od tego, czy będę apelował, czy nie, opuszczę siedzibę TVP.

Jestem bohaterem wykreowanym, w przeciwieństwie do drugiej strony sporu, która te wydarzenia kreuje. Jeśli ma się jakiekolwiek poczucie odpowiedzialności za tę instytucję, to się nie robi takich rzeczy jak przychodzenie pod budynek telewizji i urządzanie publicznego spektaklu, z którego profity czerpie konkurencja.

Nawet chciałem z nim porozmawiać. W tym celu wysłałem do osoby, która zna pana Szwedo, informację z propozycją rozładowania szkodzącej spółce atmosfery. Niestety, nie było dobrej woli z drugiej strony.

Gdybym miał przekonanie, że ta rada została wybrana w sposób legalny, pewnie zrobiłbym dokładnie to samo. Mam jednak w tym względzie bardzo poważne wątpliwości i uważam, że jedyną instytucją powołaną do rozstrzygnięcia tego sporu jest sąd.

Nie sądzę. Po tych komunikatach, które wydaje pan minister, mam wrażenie, że on też chce, by ta sprawa została rozstrzygnięta przez powołane do tego instytucje w państwie.

Nie. Powiem więcej, z ministrem Gradem widziałem się tylko raz, to było jeszcze w styczniu br. Nigdy wcześniej ani później z nim nie rozmawiałem.

Nie.

Mam nadzieję, że pracownicy spółki, którzy też uważają, iż decyzja należy do sądu.

Do pana premiera Romana Giertycha czasem dzwonię poradzić się w sprawach prawnych. I póki co wszystkie jego sugestie i opinie o tym, co jest prawidłowe, a co nie, w stu procentach się sprawdzały.

Koleżeńskie porady dotyczące prawnego aspektu funkcjonowania spółki.

Nie, ja nigdy nie proponowałem żadnego wynagrodzenia, pan premier również nigdy go nie żądał. To były koleżeńskie rozmowy o tym, jak funkcjonuje prawo handlowe w odniesieniu do spółek, w tym również TVP.

Tak to można nazwać.

To były rozmowy między osobą, która tylko ukończyła prawo, a praktykiem, który na co dzień zajmuje się jego stosowaniem.

Kilkakrotnie słyszałem takie sugestie. To świadczy o karłowatości moralnej ludzi, którzy chcą przejąć władzę nad mediami publicznymi. Poza tym to też bardzo wyraźnie daje do zrozumienia, że telewizja publiczna może realizować tylko te rzeczy, na które formalnie zgadza się jej konkurencja. To z kolei oznacza, że żyjemy w państwie, które nie działa i nie broni własnego majątku.

O jedno i drugie. Kilka razy to publicznie podnosiłem. Nie mam pretensji do konkurencji TVP, że nie podoba jej się projekt platformy satelitarnej. Natomiast zastanawiające i smutne jest w tym kontekście stanowisko przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witolda Kołodziejskiego czy rzekomych członków rady nadzorczej naszej spółki. Oznacza to bowiem, że organy powołane do stania na straży ładu medialnego i interesów TVP w istocie reprezentują podmioty trzecie.

Mieszkanie służbowe dałem też 15 innym osobom. Wawrzeński jako członek rady nadzorczej napisał wniosek o mieszkanie służbowe i je dostał.

Nie wiedziałem, czy Borysiuk i jego ludzie będą chcieli kręcić lody, czy tylko odsunąć PiS od telewizji. Wszystko się wyjaśniło kilka miesięcy później. Po tym jak stanowczo odmówiłem realizacji ich interesów jego człowiek zaczął głosować za moim odwołaniem w radzie nadzorczej.

Nie musiał. Wystarczyło, że robili to jego ludzie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj