Rodziny Katyńskie: Gosiewski kłamie
Rodziny ofiar Katynia zarzucają kłamstwo Przemysławowi Gosiewskiemu - pisze DZIENNIK. "Nie upoważniliśmy pana do występowania w naszym imieniu, a przedstawione przez pana - jako rzekomo nasze – stanowisko jest nieprawdziwe" – czytamy w liście podpisanym przez prezesa zarządu Federacji Rodzin Katyńskich Andrzeja Sariusza-Skąpskiego. Chodzi o spór o upamiętniające ofiary Katynia dęby, które chciał przesadzić poseł PiS.
- Gosiewski zataił dochody
- Gosiewski żąda: Przesadźcie katyńskie dęby
- Tak TVP blokuje "Katyń"
- Gosiewski: Rząd mataczy, błądzi i kluczy
- Rosyjski sąd nie chce się zająć zbrodnią katyńską
- To skandal, żeby zabici w Katyniu mieli zeznawać
- Rosyjski sąd nie ucieknie od sprawy Katynia
- Zobacz, dokąd spieszy się Gosiewski
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przypomnijmy: poseł PiS i były wicepremier chciał przesadzać w Busku-Zdroju dęby, które mają upamiętniać ofiary Katynia. Zapewniał przy tym, że przeniesienia w jedno miejsce 16 dębów pamięci posadzonych pod różnymi szkołami w mieście chcą same rodziny ofiar katyńskich, a on występuje jedynie w ich imieniu. Po doniesieniach DZIENNIKA o projekcie przesadzania dębów, które nie rosną tam, gdzie życzyłby sobie Gosiewski, poseł zagroził, że pozwie nas do sądu. Powtarzał też wciąż, że jego interwencja była wyrazem woli Federacji Rodzin Katyńskich.
Okazuje się jednak, że szef klubu PiS mijał się z prawdą. Tak wynika z listu otwartego Andrzeja Sariusza-Skąpskiego: "Nigdy nikogo nie upoważniamy do występowania w naszym imieniu. Działając w wolnej Polsce od blisko dwudziestu lat, sami potrafimy to zrobić" - czytamy w liście. I jeszcze: "Po raz pierwszy zdarza się, że ktoś spoza środowiska Rodzin próbuje nas wyręczyć, a dodatkowo przedstawia nasze stanowisko w sposób fałszywy".
Gosiewski się broni: "To nieporozumienie" - zapewnia. W rozmowie z DZIENNIKIEM przyznaje jednak, że nie działał na prośbę całej organizacji, lecz tylko krewnych dwóch mieszkańców Buska, którzy zginęli w Katyniu. "Chodziło o to, by posadzone w jednym miejscu dęby stanowiły żywy pomnik pamięci" - tłumaczy się Gosiewski. Dlatego właśnie zwrócił się do burmistrza, by ten dęby przesadził.
Szef Federacji Rodzin Katyńskich przyznaje, że rozmawiał z Gosiewskim już po opublikowaniu listu otwartego. Czy poseł przeprosił za wykorzystywanie autorytetu stowarzyszenia? - pytamy Skąpskiego. Po chwili ciszy słyszymy: "Przyznał, że popełnił niezręczność. Nie oczekiwaliśmy przeprosin, wystarczy nam jego wyjaśnienie, trzeba dać chłopu szansę" - dodaje Andrzej Sariusz-Skąpski.
Tą szansą może być akcja sadzenia dębów pamięci w rodzinnych Kielcach posła. "Tam Gosiewski się na pewno nie wychyli, bo w Busku dostał już nauczkę: wyszedł na niepoważną osobę" - mówi nam były poseł PiS. Sam Gosiewski już teraz bardzo dobitnie podkreśla, że w Kielcach za całą akcję odpowiadają wyłącznie Rodziny Katyńskie.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!