Internauta - który zaufa temu, co jest na stronie www.premier.gov.pl - dojdzie do wniosku, że w ciągu ostatniego tygodnia Donald Tusk dokonał jedynie czterech ważnych urzędowych czynności (poza komunikatami personalnymi o odwołaniach w resortach wiceministrów). W ogóle w styczniu rządowi spece od PR za godne uwagi uznali 19 jedynie wydarzeń.

Dla porównania, w ciągu ostatniego tygodnia na internetowej stronie prezydenta znalazło się aż 29 wpisów. Co więcej, strona Lecha Kaczyńskiego zawiera nie tylko opisy tego, co prezydent robi czy z kim się spotkał, ale też jego stanowiska w najważniejszych sprawach. Jest tu na przykład reakcja na przyjętą przez Sejm uchwałę, wzywającą Lecha Kaczyńskiego do jak najszybszego ratyfikowania traktatu lizbońskiego. Na tym nie koniec. Niewykluczone, że już wkrótce będziemy mogli poczatować z prezydentem, a na pewno na pytania internautów odpowiedzą jego doradcy.

Szef kancelarii prezydenta Piotr Kownacki przyznaje, że Lech Kaczyński kładzie duży nacisk na wykorzystanie internetu do komunikowania się ze społeczeństwem. "W biurze prasowym są osoby odpowiedzialne tylko za aktualizację prezydenckiej witryny" - mówi Kownacki.

Czy takich ludzi brakuje w otoczeniu premiera? Politycy PO przekonują, że współpracowników premiera zajmują o wiele ważniejsze obowiązki. Dodają, że działacze PiS mają po prostu więcej czasu by dbać o wizerunek prezydenta. Grzegorz Dolniak wiceszef klubu PO wskazuje nawet kto stoi za internetowym sukcesem Lecha Kaczyńskiego.

"To gwardia byłych ministrów premiera Kaczyńskiego, którzy po przegranych wyborach znaleźli zatrudnienie w kancelarii Lecha Kaczyńskiego i w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, a że prezydent to ostatni przyczółek PiS, teraz za wszelką cenę dbają o jego wizerunek" - tłumaczy Dolniak. Dodaje też, że otoczenie premiera w przeciwieństwie do prezydenckich urzędników zajęte jest pracą nad ustawami.

Zupełnie inaczej widzi sprawę Jacek Kurski z PiS: "W Platformie PR zastąpił rządzenie, więc czasu na właściwy PR już nie ma" - ironizuje poseł PiS.

Jednak zdaniem ekspertów, obecna formuła wykorzystania internetu przez polskich polityków w żaden sposób nie wypływa na pozyskanie sympatii wśród internatów. "Być może prezydencka strona jest bogatsza w informacje, ale podobnie jak strona premiera, służy jedynie jako tablica informacyjna, tymczasem młody wyborca chce za pomocą internetu kontaktować się z politykiem. Takie są standardy europejskie" - tłumaczy Eryk Mistewicz specjalista ds wizerunku.

Ale jak zapewnia Piotr Kownacki to już ma się wkrótce zmienić. "Za dwa, trzy miesiące zamierzamy uruchomić tryb on-line dzięki, któremu będą możliwe dyskusje z doradcami prezydenta" - zapowiada Kownacki. Czy będzie można poczatować również z prezydentem? "Nie jest to wykluczone, choć proszę nie traktować tego jako obietnicy" - zastrzega prezydencki minister.