Mammografia i cytologia nie będą obowiązkowe
Kolejna obietnica resortu zdrowia w zawieszeniu. Jesienią ubiegłego roku minister zdrowia Ewa Kopacz zapowiedziała, że mammografia i cytologia dołączą do wykazu badań, których wymagają pracodawcy. Odpowiednie zmiany w kodeksie pracy miała wprowadzić minister pracy. Minęło pół roku i nic się nie wydarzyło. ”Kodeks pracy nie jest od prowadzenia profilaktyki” - mówi nam Jolanta Fedak.
- Obowiązkowa profilaktyka niezgodna z prawem
- Minister pracy odmawia resortowi zdrowia
- Kopacz: może badania będą, a może nie
- Przez brak przepisów nie będzie badań?
- Polska ma fatalną służbę zdrowia
- Badania przedłużą kobietom życie
- Niespełnione obietnice
- Posłowie zdecydują, jaki mamy jeść chleb
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 0°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
O wprowadzenie powszechnych badań profilaktycznych apelowali onkolodzy. We wrześniu ubiegłego roku Kopacz zapowiedziała więc na łamach DZIENNIKA, że spełni ich prośbę. W listopadzie uściśliła, że w znowelizowanym kodeksie pracy znajdzie się przepis umożliwiający wprowadzenie do badań wstępnych i okresowych obowiązkowej cytologii i mammografii.
Minęło pół roku, a sprawa stoi w miejscu. Minister pracy w rozmowie z nami mówi jasno: "Kodeks pracy nie jest miejscem przeznaczonym do prowadzenia profilaktyki, ale do regulowania stosunków między pracownikami a pracodawcami."
>>>Te badania przedłużą kobietom życie
Fedak zapewnia, że popiera ideę powszechnych badań. Dodaje jednak: "Wpisanie cytologii i mammografii do badań pracowniczych oznaczałoby, że obejmą one tylko połowę kobiet. Bo przecież jedynie niewiele ponad 50 proc. kobiet pracuje."
Ta argumentacja nie przekonuje lekarzy. Dodanie cytologii i mammografii do wykazu badań pracowniczych to byłby krok w dobrym kierunku" - uważa Tadeusz Pieńkowski, szef Kliniki Nowotworów Piersi w Centrum Onkologii w Warszawie. "Bardzo się dziwię pani minister. Jest przecież kobietą, a w tej sprawie używa argumentacji urzędniczej zamiast kierować się troską o zdrowie kobiet" - wtóruje mu prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego Jan Kotarski. I nie ukrywa, że rozwój wypadków go niepokoi. "Wygląda to na element jakiejś gry politycznej" - dodaje prof. Kotarski.
Takie podejście do sprawy irytuje wiceszefową sejmowej komisji zdrowia Beatę Małecką-Liberę. "Nie doszukujmy się wszędzie polityki. Jeśli pojawiły się jakieś problemy legislacyjne, trzeba po prostu zapytać prawników, jak rozwiązać sprawę" - ucina posłanka PO.
Opozycja problem jednak widzi. "Pani minister Kopacz miała wiele miesięcy, żeby sprawdzić, w jaki sposób można uregulować sprawę i wprowadzić w życie swój pomysł " - mówi minister pracy w rządzie PiS Joanna Kluzik-Rostkowska. A minister zdrowia w rządzie SLD nazywa całą inicjatywę „"kolejną zagrywką PR-owską rządu Platformy". Wszystko dlatego że - jak przekonuje - uczynienie z cytologii i mammografii badań obowiązkowych naruszałoby konstytucję. "Obywatela można zmusić do badań, jedynie kiedy chodzi o choroby zakaźne, które zagrażają społeczeństwu jako ogółowi" - podkreśla Balicki.
Zapytaliśmy resort zdrowia, czy pracuje nad wprowadzeniem nowych zapisów, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Narodowy Fundusz Zdrowia wysyła kobietom imienne zaproszenia na badania. W 2008 r. na mammografię zgłosiło się jedynie 15,7 proc. zaproszonych kobiet. Na cytologię - 7,8 proc.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!