Paliwowe interesy szpiega Ałganowa w Polsce
Firma Władimira Ałganowa, rosyjskiego szpiega i oficera KGB, bez problemu prowadziła interesy paliwowe w Polsce. Takie m.in. informacje, jak podaje "Rzeczpospolita", znajdą się w drugiej części raportu o Wojskowych Służbach Informacyjnych.
- Kaczyński nielegalnie czytał tajne akta?
- Umorzą śledztwo w sprawie Kulczyka i Ałganowa
- Osoba z mafii paliwowej rządzi elektrownią?
- Afera w ministerstwie? Idzie o 900 milionów
- Milczanowski niewinny w sprawie "Olina"
- Sprawa agenta "Olina" znów przed sądem
- Celnicy odkryli kolejną mafię paliwową
- Tajemniczy biznes polskiej firmy giełdowej na Syberii
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według gazety, polskie władze tolerowały działalność Ałganowa także po 1995 roku, gdy wybuchła afera "Olina". Takie rewelacje będziemy mogli przeczytać w drugiej części raportu z likwidacji WSI przygotowywanego przez komisję weryfikacyjną pod kierownictwem Antoniego Macierewicza.
W 1995 roku Andrzej Milczanowski, ówczesny minister spraw wewnętrznych, oskarżył urzędującego premiera Józefa Oleksego o współpracę z agentami KGB, między innymi właśnie Władimirem Ałganowem. Milczanowski rzucił z trybuny sejmowej, że premier donosił Rosjanom pod pseudonimem Olin. Oleksy podał się do dymisji i choć sąd oczyścił go z zarzutów, sprawa podejrzanych kontaktów z Ałganowem ciągnęła się za nim długo.
Ałganowowi jednak ta sprawa nie zaszkodziła. Spokojnie prowadził interesy paliwowe w naszym kraju - stwierdziła komisja weryfikacyjna WSI. Nazwisko Ałganowa przewijało się także w aferze Orlenu. Według Agencji Wywiadu Rosjanin spotkał się w 2003 roku z biznesmenem Janem Kulczykiem. Mieli uzgadniać korzystną dla Rosjan prywatyzację Rafinerii Gdańskiej.
W drugiej części raportu ma być też opisany wątek mafii paliwowej. Teza podstawowa brzmi: wojsko i służby wojskowe były główna strukturą, wokół której powstała mafia paliwowa. Paliwowy biznes korzystał z należących do armii magazynów paliw i smarów.
"Generał Dukaczewski zataił przed komisją orlenowską i władzami państwowymi skalę zaangażowania wojska w proceder paliwowy. Posłowie żądali od niego informacji, a on w kolejnych notatkach zmniejszał liczbę żołnierzy biorących w tym udział. Na koniec mówił, że to może jedna osoba" - twierdzi informator "Rzeczpospolitej" z komisji.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!