"Gazeta Polska Codziennie" podała we wtorek, że niemiecki dziennikarz Jürgen Roth dotarł do pełnego raportu niemieckiego wywiadu BND na temat katastrofy smoleńskiej. Według "GPC", z raportu wynika m.in., że informację BND o "wysoce prawdopodobnym zamachu przy użyciu materiałów wybuchowych" potwierdziło "wysokiej rangi źródło wewnątrz polskiej ambasady w K." - był nim "pułkownik polskiego wywiadu wojskowego", który "zna bardzo dobrze wewnętrzne życie tej służby", o imieniu Robert.

W raporcie miało być także napisane, że "zgodnie z opisem Roberta [nazwisko zaczernione] zlecenia zamachu na Tu-154 pochodziło bezpośrednio od T. [nazwisko wysokiej rangi polskiego polityka, nazwisko zaczernione] do Desinova"

Na temat rewelacji Rotha wypowiedziała się Ewa Stankiewicz, prawicowa dziennikarka. - Nie zdziwiłabym się gdyby politykiem T. który miał zlecić zamordowanie prezydenta L Kaczyńskiego okazał się Tusknapisała na Twitterze.

Stankiewicz znana jest z niechęci do Donalda Tuska. Kilka miesięcy temu, na jednym z wieców, sugerowała, że dla byłego premiera "należy przywrócić najsurowszą z kar".

"GPC" podaje, że z informacji przesłanej przez BND wynikało, że "uwzględniając fakt, że w wypadku Tu-154 chodzi o rządowy samolot polskiego prezydenta o bardzo wysokich wymogach bezpieczeństwa - zdaniem autora raportu - "umieszczenie w samolocie ładunku bądź nawet kilku ładunków TNT wyposażonych w zdalne zapalniki byłoby niemożliwe bez zaangażowania sił polskich".