Zatrzymany za narkotyki chce 30 tys. zł od prezydenta
Artur P., były doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego, oskarżony przez prokuraturę o handel narkotykami, skarży Kancelarię Prezydenta. Według "Życia Warszawy", domaga się 30 tys. zł za to, że wyleciał z pracy. Chce też, by sąd kazał przyjąć go z powrotem.
- Kokainowe śledztwo prezydenta Kaczyńskiego
- Wiceszef CBA szantażował byłego doradcę prezydenta?
- Narkoman z Kancelarii Prezydenta zwolniony z aresztu
- Narkoman chce pracować w Kancelarii Prezydenta
- Prezydencki doradca w areszcie za handel kokainą
- Pracownik Kancelarii Prezydenta zatrzymany
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Artur P. nie został jeszcze skazany. Dlatego jego obrońca twierdzi, że Kancelaria Prezydenta nie miała prawa zwolnić go dyscyplinarnie. Zwalniając go, urzędnicy powołali się na przepis kodeksu pracy, który pozwala wyrzucić z pracy każdego, kto popełnił przestępstwo oczywiste albo jest skazany prawomocnym wyrokiem sądu.
Dlatego Artur P. chce od sądu pracy trzech miesięcznych pensji - 30 tys. zł i przywrócenia do pracy. Jego obrońca na świadków wezwał m.in prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę.
Artura P. o handel narkotykami oskarża lubelska prokuratura. Według śledczych, wprowadził on na rynek 1,2 kilogramów kokainy. Gdy cała sprawa wyszła na jaw, mężczyzna został natychmiast zwolniony.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!