Do 245 wzrosła liczba zabitych w katastrofie w zachodniej Turcji. Około 120 osób wciąż uznaje się za zaginione.

Turecki minister energetyki przyznał, że szanse na uratowanie uwięzionych pod ziemią górników są cały czas się zmniejszają. Akcja ratunkowa po wczorajszej eksplozji i pożarze w kopalni jednak jest kontynuowana.

W wystąpieniu telewizyjnym, Taner Yildiz powiedział, że nadzieja na powodzenie ratowników jest coraz bardziej nikła. Turecki minister energetyki podkreślił, że na miejscu tragedii panują bardzo trudne warunki i wszędzie unosi się trujący tlenek węgla.

Według podanych przez ministra informacji, dotychczas uratowano 363 osób, wśród których 80 jest rannych, w tym cztery ciężko.

Przypuszcza się, że przyczyną tragedii w prywatnej kopalni węgla kamiennego był wybuch transformatora. Do eksplozji doszło w czasie, gdy jedna zmiana górników kończyła pracę, a druga ją zaczynała. Pod ziemią było wówczas 787 osób.