Czy wybory 26 października coś zmienią - zadają sobie pytanie mieszkańcy Dniepropietrowska. Chcieliby Ukrainy bez oligarchów - za to między innymi walczono na Majdanie . Jednak wiele wskazuje na to, że główni kandydaci, również ci z proeuropejskich sił, mogą okazać się rzecznikami interesów najbogatszych.

Ludzie nie chcą starego - deklarują, że nie będą głosować na ludzi związanych z byłą formacją Janukowycza i komunistami. Wielu mówi, że odda swój głos na blok Petra Poroszenki. Jednak tutaj często pojawiają się wątpliwości - jeden z głównych kandydatów to obecny mer miasta Iwan Kuliczenko . To on był zaangażowany w zwalczanie miejscowego Majdanu - wspomina dniepropietrowska dziennikarka Maryna Dawidowa .

Z list Poroszenki również kandyduje Borys Fiłatow zastępca obecnego gubernatora Dniepropietrowska, a jednocześnie - jednego z potężniejszych oligarchów Igora Kołomojskiego. Kołomojski, chociaż zaangażowany w działania przeciwko separatystom, pozostaje oligarchą. Jak się mówi w Dniepropietrowsku, powkładał swoje jabłka, czyli swoich ludzi do różnych partyjnych koszyków. Niektórych to irytuje, dlatego jak mówi jedna z mieszkanek miasta Luda będzie głosować na Prawy Sektor. Jak podkreśla, Ukraina potrzebuje radykalnych rozwiązań: lustracji i oczyszczenia władzy.

ZOBACZ TAKŻE: Jaceniuk: Putin chce zamrozić Ukrainę>>>